AWO Forum
Inne => Nasze podróże => Wątek zaczęty przez: Marek Krupa w Czerwca 03, 2021, 10:56:33 pm
-
Planowany tygodniowy pobyt, w Egerze w wyniku przedłużenia węgierskiej blokady o kolejny miesiąc, uciekł pa...pa. W ramach wypełnienia zaplanowanego urlopu pojawił się trzydniowy wyjazd do Rzeszowa. Niestety od 28.05 ciągle padało, więc liczyły się tylko cztery koła. Konsultantem z zakresu odkrywania ciekawych miejsc był Justom-dzięki. Hitem konsumpcyjnym była restauracja Radosna mieszcząca się na rzeszowskim rynku i serwująca zupę " ni z gruszki i pietruszki" oraz jarskie "kotlety z bobu", klimatyczny jest też Browar Rzeszowski, pyszny był wędzony karp w Starzawie (koło Medyki) oraz wielokulturowe, regionalne potrawy w Sanoku.
-
Trasa A4 na odcinku od Tarnowa do Rzeszowa, to taka trochę z innego świata. Ma super nawierzchnię bez "ubytków" , nie ma ani jednego ograniczenia prędkości. Można bezpiecznie spoko pomykać 140 km/h bez wypatrywania czających się w krzakach "niebieskich ptaków". Niestety brakuje jej stacji paliw. Pierwszym punktem był Łańcut. W zeszłym roku 2X usiłowałem bezskutecznie do niego się dostać (wpuszczają po 5 osób). Teraz się udało i było super. Rzeszowski Rynek, ulica 3-Maja i cała starówka wieczorami tętniła życiem. W sobotę o godz. 21 zapowiadane było uruchomienie fontanny multimedialnej. Dobrze, że kiedyś byłem na jej otwarciu, bo to co zobaczyłem obecnie było jakimś nieporozumieniem. W poszukiwaniu ciekawostek ustaliłem, że w 1354 roku Rzeszów lokował Jan Pakosław ze Strożysk. To taka wieś między Nowym Korczynem a Wiślicą w świętokrzyskim. Podobna historia dotyczyła lokacji Krakowa w 1257 przez Bolesława Wstydliwego w Koperni (koło Pińczowa) .
-
Łańcut, pałac, powozownia i ciekawa, drewniana więźba dachowa.
-
Maneż coś się położył. Rzeszów z Janem Pakosławcem, Nalepą i budynkiem banku.
-
Tadek Nalepa też leży podobnie jak Jan, ale po powiększeniu łapią pion. To takie systemowe psikusy . Na fotach budynek Izby Lekarskie, Zamek i Ratusz.
-
Kolejnym super ciekawym punktem było Arboretum w Bolestraszycach koło Przemyśla. To ok. 4000 różnego typu drzew i krzewów na pow. Ok. 30 ha. O tej porze roku, to istny zawrót głowy .
-
Dalej.
-
Następnie udałem się do przygranicznej Starzawy. Po drodze zabytkowa cerkiew. Starzawa to takie wspaniałe gospodarstwo rybne położone na końcu świata, pełne dzikiego ptactwa i turystów np. z Przemyskiej Grupy Rowerowej. Tam miałem przyjemność zjeść, najlepszego w życiu ,wędzonego karpia- pychota.
-
W Przemyślu można mieć wrażenie, że to miasto samych kościołów. W zasięgu wzroku naliczyłem ich chyba sześć. Jeden z nich w 1991 roku Paweł II przekazał grekokatolikom. Miasto pięknie położone- ciągle pod górę. Ładne kamieniczki i taki sobie zamek. Były też pyszne ciasteczka w cukierni Fiore, prowadzonej przez posiadacza zabytkowego Fiata 500, z którym kiedyś spotkałem się na zlocie w Cieszynie
-
Sorki za 2x. Można było zobaczyć jak pod górę mają Siostry Bose.
-
Czy zapomniały zamknąć?
-
Jak Przemyśl, to oczywiście systemy obrony. Ja odwiedziłem dwa. Fort Salis-Soglio, to bardzo solidne umocnienie. Pod ziemią mogło pomieścić ok 520 żołnierzy z całym zapleczem logistycznym. Na zewnątrz rozlokowane było18 armat kal. 150 mm i 4 moździerze kal.240 mm. Do komunikacji służyło 6 wind i 1 dźwig.
-
Kolejny był Fort Borek, to mały obiekt, ale dobrze zachowany. Obok jest pomnik poświęcony polskim i amerykańskim lotnikom walczących w dniach 18- 23 sierpnia 1920r. Następne opisy będą dotyczyć Sanoka i Tarnowa.
-
Fort Salis-Soglio byłem tam pięć razy i za każdym razem odkrywam inne pomieszczenia takie jak: kuchni a w niej zasypaną studnię, resztki terrakoty i przewód kominowy, korytka odprowadzające nadmiar wody a obok łaźnia. Kuchnie były dwie rozmieszczone na krańcach skrzydeł. Kaplicę zlokalizowałem na piętrze. Latryna szeregowa dla wojaków ale oficerowie mieli osobny kibelek przegrodzony ścianką drewniana. Podejrzewam, ze to jedyne miejsce gdzie skupiający się zwykły żołnierz nie musiał salutować oficerowi.
-
Sanok, to komunikacyjne zaprzeczenie Rzeszowa. Tutaj władza dla automobilerów, prze Rynku zbudowała podziemny parking. Na deptaku można usiąść obok Wojaka Szwejka, który na filmie właśnie tutaj wyciągał kolegów z domu uciech cielesnych. Niestety po tych wspaniałych czasach nie zachował się żaden z tych domów. Spoko, za to są inne piękne, zwłaszcza na Rynku dwie kamieniczki urzędnicze. Na Rynku w Karczmie można zdegustować wielokulturowego jadła. Przykładowo fuczki, to placki ziemniaczane z kiszoną kapustą i śmietaną-puchota. Jest tu również zamek, ale jeszcze skromniejszy niż ten w Przemyślu. Jednak widok z zamkowej skarpy jest super.
-
Dalej.
-
Na koniec trzydniowego pobytu w Rzeszowskich Słoikach wypiłem litrowego drinka. Cały następny dzień poświęcony był na Tarnów. To już małopolska, więc lepiej opiszę ogrom jego atrakcji w odrębnej relacji. Teraz poważne pytanie. Kto dwa dni po powrocie jedzi tam ponownie? Są tacy. Jak wreszcie zaświeciło słońce,
to na motorach z Łukaszem popędziliśmy na zaproszenie do Justoma. Na miejscu czekał jeszcze Grzechu, który miał obiecane dosiadanie NTV. Może jakiś ochotnik opisze co było dalej.
-
Foty
-
Motocykle na parkingu w Krzeszowie w poszukiwaniu wjazdu na górę Rotunda na której w latach 1649 do 1651 na zamku krzeszowskim przebywał Jeremi Wiśniowiecki wraz z żoną Gryzeldą Zamojską i synem Michałem Korybutem Wiśniowieckim – przyszłym królem Polski. Tu 28 marca 1651 r. książę Jeremi sporządził swój testament.
-
Dwa jednakowe zdjęcia pod spodem to grób cadyka Elimelecha na leżajskim kirkucie, który jest miejscem szczególnie ważnym dla społeczności żydowskiej na całym świecie.
Ohel odwiedzany jest w rocznicę śmierci cadyka, a także w inne ważne święta. Cadyk zasłynął jako uzdrowiciel, żarliwy głosiciel chasydyzmu i autor dzieła Noam Elimelech. Na uwagę zasługuje także sam cmentarz, gruntownie odrestaurowany po zniszczeniach dokonanych przez hitlerowców.
Do Leżajska pod osłoną nocy zjeżdżają się różne osobistości świata polityki jak i show biznesu.
-
Po odwiedzinach razem z Grzegorzem postanowiliśmy odprowadzić Marka i Łukasza do Sandomierza. Po powrocie do domu popatrzyłem na mapę i doszedłem do wniosku że zamiast odprowadzić, to wywłóczyłem kolegów w pole. Do Opatowa, Kielc zawsze jeździłem przez Sandomierz.
-
Chyba bardzo ważny, bo w zgodzie z ekologią.
-
Wzorcowe i pedantyczne garaże Justoma skrywają ogrom naszych męskich bawidełek do AWO, Junaka i crossów. Jednym stojącym przed domem zainteresował się Łukasz. Co to może być?
-
Należy jeszcze wspomnieć o pięknej, czerwonej Justomowej Beni, która ma jedynie słuszną pojemność- 1000 cm3. Podczas pierwszego odpalenia, czekaliśmy nad nią, jak stado wygłodniałych sępów, na jakiś chociaż mały dymek, a tu nic tylko ten cichutki pomruk.
-
To ja napiszę jak wyglądało zaproszenie.
Zasiadłem sobie z wędkami nad wodą i odebrałem telefon od Marka z króciutką wiadomością "za godzinę z Łukaszem wyjeżdżamy i jedziemy w kierunku Rzeszowa, Łańcuta". Więc wędki wrzuciłem do bagażnika i wydzwaniam do Cykora, Grzegorza, Jaśka z wiadomością, że "scyzoryki" do nas jadą. Cykor oddzwonił że jest daleko i szybko nie wróci, Grzegorz dzwonił dzwoneczkiem w koło kościoła, a Jasiek dosiadał swoją Hondę i nie słyszał tel. Poprosiłem więc małżonkę aby upiekła coś dobrego na wczoraj bo goście jadą. Spontaniczne spotkania mają swój urok. Zapraszam ponownie ale na dłużej.
-
Jednym stojącym przed domem zainteresował się Łukasz. Co to może być?
To ten przedmiot po lewej.
-
Motocykle na parkingu w Krzeszowie w poszukiwaniu wjazdu na górę Rotunda na której w latach 1649 do 1651 na zamku krzeszowskim przebywał Jeremi Wiśniowiecki wraz z żoną Gryzeldą Zamojską i synem Michałem Korybutem Wiśniowieckim – przyszłym królem Polski. Tu 28 marca 1651 r. książę Jeremi sporządził swój testament.
Dodam jeszcze, że góra Rotunda na której lokowany był zamek Krzeszowski jest widoczna na zdjęciu. Proszę popatrzeć na zdjęcie w prawy górny róg widać tam wieżę kościelną i lekko w lewo na wysokości latarni to Rotunda. Od strony miasta dosyć stroma, a od strony góry kościelnej głeboka sucha fosa. Jedyna droga do rotundu prowadziła przez most zwodzony. Właściciela Rotundy poznałem parę lat temu w trakcie prac awaryjnego otwarcia drzwi do budynku na tej górze. Z opowieści dowiedziałem się jak zesłani na Syberię Zamojski ówczesny właściciel tej góry obiecał swojemu dobremu koledze, że jak wróci z zesłania to podaruje mu akt własności Rotundy.
-
Jest takie coś jak Geoportal 2. Na tym portalu jest ciekawa funkcja cieniowania. Cieniowanie, to taka mapa satelitarna, która wycina wszelikie zabudowania i roślinność a pozostawia zarys powierzchni ziemi. Tak przedstawia się Góra Rotunda.
-
Justom zaczyna nowy projekt :)
-
Tak, to chyba dotyczy kolejnego prezesa.
-
Ta fota przed domem chyba przedstawia dawne prace pod hasłem awo simson tuning. Wielki szacun bo ja doszedłem tylko do średnicy 74- 75 mm, a tam jest grubo.
-
faktycznie, tomek ma fajną miejscówkę, spokój dookoła.... dzieki kolegom za gościnę ;D jak zwykle zresztą, ;D
musimy powtórzyć wyjazd tym razem awokowym zestawem
-
jak będziecie w tych okolicach dajcie znać- po 17 w ciągu tygodnia jestem dostępny :)