rozpoczęcie sezonu całkiem udane, aż miło pomyśleć, że cały dzień w siodle... zrobiłem 365 km, Marek Krupa doliczy sobie do tego wyniku jeszcze przynajmniej 80 km

towarzystwo doborowe wszak w Rzeszowie dołączył do nas Grzechu1975, podjechaliśmy po Cykora, na koniec odwiedziliśmy Jaha, i tak oto południowo-wschodnie rubieże objechaliśmy w niewątpliwie rajdowej atmosferze... pięć awoków to już przecież taki mały zlot

dzięki koledzy raz jeszcze za gościnę a w szczególności grzechowi za poczęstunek prawie pod altaną

, robertowi za zwiedzanie garage i jasiowi, a raczej jego małżonce za pyszny obiad....

jasiowi rownież-też miał swój udział w gotowaniu.... wody na kawę

i tym razem nawet nie przypalił
