Grudzień 14, 2018, 08:55:20 am

Autor Wątek: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty  (Przeczytany 13328 razy)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #30 dnia: Sierpień 16, 2016, 07:52:09 am »
Andrzej, każdy powrót na dwóch kołach cieszy.
Po zlocie też się cieszyłem, że objechałem z dźwiękiem turbo w silniku.
Wyje, któreś łożysko. Szumiało już przed wyjazdem ale teraz chyba nieco mocniej ;)

Rafcio, ja kapci w garażu nie trzymam to nie biegają i łapać ich nie trzeba ;)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #31 dnia: Sierpień 16, 2016, 08:33:56 am »
Zszedłem z motóra i poszedłem sprawdzić źródło hałasu.
Trzeba było zejść ze stromego zbocza do koryta strumienia ale już po 5m wiedziałem, że warto się potrudzić.
Wodospad z jeziorkiem!
Robię sobie fotkę, wychodzę ponownie na drogę i czekam na Grześka.
Grzesiek czekał na mnie i tak mi zeszło z 15-20min zanim się wrócił.
Zaprzęgów nie ma więc postanowiliśmy się wykąpać.
Motocykle zostawione na górze więc koledzy zaczęli nas szukać i wyszli centralnie nad nami.
Widząc nas w wodzie nie kazali w ogóle czekać na siebie. Na łeb, na szyję zaraz byli na dole i w wodzie.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #32 dnia: Sierpień 16, 2016, 08:51:31 am »
Wykąpaliśmy się i odświeżyli co do jednego. Woda zimna ale nikogo to nie zraziło.
Przypuszczam, że ekipa 4x4 (o ile tędy jechali ale raczej tak) przegapiła ten punkt. Nam sprzyjał los!
W trakcie kąpieli spostrzegam ciekawostkę zamontowaną na drzewie u szczytu wodospadu.
Czyżby to pomost dla skoków do wody?! 
Śmigiel próbuje sondować dno w tym miejscu ale dochodzi do ok.4m i dalej nie daje rady - zimno i kręci.
Z drzewa na dół może być 7-8m...
Spędzamy tam około godziny na radosnej, niemal szczenięcej zabawie ;)
https://goo.gl/maps/FdqDsuwkUGQ2
Wychodząc trafiam na linę asekuracyjną, którą przy drodze zawiązał WOjtek. Dobry pomysł.

« Ostatnia zmiana: Sierpień 16, 2016, 09:00:15 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #33 dnia: Sierpień 17, 2016, 07:54:53 am »
Opuściliśmy z niechęcią Wodny Park Rozrywki i Uciech.
Po drodze mijamy obiekt posadowiony na rzece, w której się kąpaliśmy.
https://goo.gl/maps/DbzuCri7zN32
Zaintrygował mnie. Na elektrownię to nie wyglądało.
Poniżej przy drodze w ziemi biegły duże rury średnicy około 1-1,2m i przepusty.
Być może to ujęcie wody i wodociąg dla niżej położonych miejscowości.
Mijamy osuwisko lub wyrobisko skalne gdzie spostrzegamy zbieraczy.
Nie wiemy co zbierają. Minerały a może skamieniałości?
Ponownie odskakujemy zaprzęgom i czekamy na nich aby wspólnie wjechać do Sapanta
aby zwiedzić znaną atrakcję turystyczną tzw. "Wesoły Cmentarz"
https://goo.gl/maps/6RVZ7D3TsQT2

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #34 dnia: Sierpień 17, 2016, 03:22:01 pm »
Wesoły Cmentarz to obowiązkowy punkt w płn. Rumunii.
Opisany szeroko w przewodnikach, na stronach internetowych i forach.
Nie będę się więc zbytnio rozpisywał.
Nagrobki są rzeźbione w drewnie i malowane.
Przedstawiają zmarłą osobę i krótko ją charakteryzują.
Często jest też podana przyczyna śmierci lub to co robili bądź lubili robić w życiu.
Rzeźbiarzy na przestrzeni lat było kilku co widać szczególnie po starszych nagrobkach i innej manierze artysty.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #35 dnia: Sierpień 18, 2016, 07:32:56 am »
Podczas zwiedzania na parking obok nas zajechał żółty zaprzęg BMW.
Jak się okazało z Italii. Ojciec z synem.
Pogadaliśmy z nimi zaraz po zwiedzeniu.
Prócz zaprzęgu mają jeszcze "motorzgruzji" i ojciec należy do jakiegoś klubu weteranów.
Stwierdził jednak, że nie wybrałby się nim do Rumunii choć jak było
widać po jego naklejkach to sam " trochę" świata zwiedził.
Nie mógł w pierwszej chwili uwierzyć, że naszym dziadkami jeździmy i będziemy dalej jeździć po górach.
Chyba wziął nas za lekko stukniętych ;) Rozmowa jednak bardzo pozytywna.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #36 dnia: Sierpień 19, 2016, 08:33:33 am »
W Sapanta jemy szybki obiad i ruszamy na Syhot Marmaroski.
Tam znajdujemy hipermarket, parkujemy od strony magazynów bo w cieniu i idziemy na zakupy.
https://goo.gl/maps/QrPjU8c6Eoz
W sklepie Romowie albo Rumunii, ciemnowłosi albo blond (Ukraina za pasem) ale przy jednym ze stoisk
rudoblond około 30-35 latek a w koszu dwójka dzieci na oko 3 i 5 letnie z białymi kręconymi włosami.
Pomyśleliśmy: "no cóż, że ze Szwecji". Koleś zapłacił kartą i wyszedł od kasy kilka osób przed nami.
Idziemy do motocykli a Zwierzak, który został je pilnować mówi, że dalej stoi kamper z rejestracją
niemiecką z miejscowości, w której mieszka jego siostra.
Miał ochotę zagadać ale nie zna języka więc czekał na tłumacza.
Nadchodzimy a tu zza busowego kampera  wyjechał ciężarowy kamper.
To jednak nie Szwedzi tylko Ci ze sklepu też Niemcy. Cała rodzina.
Nie zdążyłem wyciągnąć aparatu na czas i zdjęcie zrobiłem już z odległości.
Koledzy zatrzymali ten mniejszy kamper i zagadują.
Jadą (chyba) do Kazachstanu. Opadły nam szczęki.
Ale zaraz jeszcze mocniej bo Ci w ciężarowym jadą do ..... Władywostoku.
Życzenia szczęśliwej podroży i odjechali. Pozbieraliśmy nasze zęby z drogi a tu
podjeżdża rumuńskie małżeństwo na jakiejś (chyba) chińskiej 125-tce.
Łamaną angielszczyzną proszą nas, żebyśmy chwilę poczekali na ich rodziców/teściów.
Nie minęło 5 min i zjawia się starsza para na zaprzęgu!
Ci mówią po rosyjsku i Zwierzak ma używanie.
Pani żywo zainteresowana dwoma Awo bo też ma takiego :D
Tylko najpierw ogląda grześkowego i stwierdza,że nie takiego bo ona ma ramę do kosza :D
Bardzo przyjemna rozmowa ale jednak mój rosyjski mocno się już zatarł od podstawówki i tyle co trochę rozumiem co do mnie Pani mówił.
Szkoda, bo by się może dowiedział jak Awo do nich trafił, jak go naprawiali, gdzie podróżowali itd.
Musimy jechać ale jesteśmy mocno pokrzepieni, że "pozytywnie zakręconych" na świecie nie brakuje ;)
« Ostatnia zmiana: Luty 20, 2017, 11:07:50 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #37 dnia: Sierpień 22, 2016, 08:06:01 am »
Kierujemy się drogą 18, potem odbijamy w 186B aby w przelocie zobaczyć miejscową drewnianą architekturę.
Do tej pory kultywowany jest zwyczaj bogatego zdobnictwa bram wjazdowych do gospodarstw.
Niestety w trakcie jazdy nie udało mi się zrobić jakościowo dobrych zdjęć i co lepsze obiekty nie nadają się do prezentacji.
Co lepsze to np. takie
 https://www.google.pl/maps/@47.786547,23.968563,3a,75y,90t/data=!3m8!1e2!3m6!1s88124427!2e1!3e10!6s%2F%2Flh4.googleusercontent.com%2Fproxy%2Fukm_RHTDLTyBCo-hg490LQ5w88WoW6dhBs6tXKtppOcx-fYRz6IRassB_slDjyv1cjqsVFKUReCBbE7HCrP7dWlZaJ-PMQ%3Dw203-h134!7i4288!8i2848
https://www.google.pl/maps/@47.783333,23.933333,3a,75y,90t/data=!3m8!1e2!3m6!1s56205484!2e1!3e10!6s%2F%2Flh6.googleusercontent.com%2Fproxy%2FSCR2TOjsJRzBv-_fbaZRHM5Mcne9IqPZbkX5tpDMF_wMCNAI26DnjrtoDfaefogdpcWOKe7fVdhXM6FkjQ9PREslxgisJw%3Dw203-h152!7i3648!8i2736
https://www.google.pl/maps/@47.781775,23.963928,3a,75y,90t/data=!3m8!1e2!3m6!1s114987585!2e1!3e10!6s%2F%2Flh6.googleusercontent.com%2Fproxy%2FaE5s-KvRvVt62V7HeFnX0-OzknuMbiOhnW3VkQXFztEE_nDzYQvrxnUR4XSTX2alhACNhOgdsEDtDGrrdXukYSspBmbrQ-I%3Dw203-h135!7i6000!8i4000
Drzew im w górach nie brakuje, fachowców pewnie też to ten lokalny zwyczaj się mocno trzyma.
Można zatrzymywać się co drugie, trzecie gospodarstwo i podziwiać, porównywać kunszt.
Jest już mocne popołudnie więc nie mamy tej możliwości gdyż chcemy przejechać jeszcze trochę km i znaleźć ustronny nocleg.
 
« Ostatnia zmiana: Sierpień 23, 2016, 07:06:20 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #38 dnia: Sierpień 23, 2016, 08:09:00 am »
Przed nami podjazd przez pokaźne asfaltowe serpentyny na drodze 109F do miejscowości Cavnic https://goo.gl/maps/ovKLNzNFhk82
WOjtek prowadzi ale nie musi naciskać bo ma zapas mocy i momentu. My z Grześkiem niestety pełny gaz i trzymanie obrotów, żeby tylko motorki nie zdechły.
Nie w głowie było mi robienie zdjęć więc widoków nie będzie. Była jedna widokowa przydrożna polanka ale na niej kilkanaście byczych bezpańskich psów,
których tam nie brakuje i wskazane jest ich nie zaczepiać. WOjtek filmował ten podjazd więc jak się pojawią jego zdjęcia to je tu wstawię.
Zresztą, pałowanie maszyn i płynne składanie się w zakręty, raz Lewy, raz Prawy i cały czas szpula na 2-gim i 3-cim biegu.
W końcu mijam przewyższenie i już spokojniej jadę w dół. Upał nadal duży, silnik przegrzany więc starym sposobem moto-wyścigówek
studzę silnik. Jadę na 4-tym biegu, gaszę go i otwieram maksymalnie przepustnicę. Tak ok. 1-1,5km i od razu czuć spadek temperatury.
Dojeżdżamy do miejscowości Cavnic. Zjazd na pierwszy parking i czekanie na komplet.
Miejscowość turystyczna. Parking usytuowany przy torze narcirskim, saneczkowym https://goo.gl/maps/pknUUWsgw1t .
Ruszamy dalej drogą 109F, wyjeżdżamy na kolejną górkę i przy opuszczonym kamieniołomie szukamy miejsca na nocleg https://goo.gl/maps/oC8yagxpGNo
Poszukiwania trwają z pół godziny w dwóch kierunkach jednocześnie. Zwierzak w końcu daje znać, że coś ma.
Mocny leśny podjazd, jadę ostatni, nie przewiduję wzniosu i motor przygasa 50-100m od kolegów.
Na szczęście Stasiek jest w pobliżu i pomaga rozpędzić ponownie Awoczka.
Lądujemy na tej śródleśnej bocznej łączce https://www.google.pl/maps/@47.6531464,23.8985113,155m/data=!3m1!1e3 .
Noc ciepła, powietrze suche, ognisko płonie, gawędzimy, nikt nas nie nachodzi.
Rano jednak niespodzianka. Okazało się, że droga, którą wjechaliśmy prowadzi do mijanego toru narciarskiego.
Zjawia się grupka turystów rowerzystów i oni też są nami lekko zdziwieni. Pozdrowienia ale jadą lekko stremowani.
Za chwilę jednak wraca jeden z nich i prosi o pomoc. Nie mają kluczy więc służymy narzędziami.
Zwijamy biwak i ruszamy dalej.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #39 dnia: Sierpień 24, 2016, 10:16:03 am »
Kręty ale dość łatwy (bo zjazd) drogą 109F do miejscowości Strambu-Baiut https://goo.gl/maps/TxZGeQD6od42.
Robimy uzupełniające zakupy w Magazin Alimentar i skręcamy w 109U.
Mijamy zaraz Baiut, równa płaska droga szutrowa ustępuje górskiej kamienno-szutrowej.
Mocno wyeksploatowana, nierówna , stromo i kręto. Jest już dość gorąco a tu trzeba cisnąć.
Solówkami odjeżdżamy znów zaprzęgom, stajemy i czekamy na nich na nieco poziomym gruncie.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 24, 2016, 10:30:51 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #40 dnia: Sierpień 24, 2016, 10:29:42 am »
Koledzy doganiają, jedziemy jeszcze kawałek ale Śmigilowa eMa traci moc, trzeba stanąć na studzenie.
W ruch idzie woda i aerozol z ust. Z aluminiowych głowic i cylindrów ciepło uchodzi szybciej i zaraz spokój z Awokami.
Próba kropelkowa na żeliwo w eMie i pssst-odparowała w setnej części sekundy.
Za duże ryzyko. Czekamy kilka minut i dopiero pomagamy jej wodą.
Ruszmy pod górę, znów z Grześkiem odskakujemy zaprzęgom.
Mijamy zdewastowane pokopalniane budynki https://goo.gl/maps/ExeVYt7EMj72 ,
 jeszcze jeden rozjazd, jedno wzniesienie i szczyt https://goo.gl/maps/BRVNdEpr3Rx .
Robiłem fotki więc Grzesiek się oddalił ale nie mam pojęcia w która stronę pojechał na rozstajach.
Czekam na zaprzęgi. Są ale nie wszyscy. Na szczycie naradzamy jaką droga zjazdową obrać.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 24, 2016, 10:32:25 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #41 dnia: Sierpień 25, 2016, 10:08:46 am »
Wraca Grzesiek, ujechał spory kawałek więc wiemy już którędy dalej.
GPS i mapy to potwierdzają ;) Nasz cel to widoczne w oddali szczyty.
Zauważam nietypowy sposób naprawy urwanej dźwigni zmiany biegów u ŚmigielP.
Czekamy nadal na dwa zaprzęgi, 5, 10, 15, 20 minut a tu ni widu ni słychu.
Telefony nie działają. Zaczynamy się więc niepokoić o kolegów.
Młodsi poszli już w dół ich wyglądać. Śmigiel i ja wsiadamy do eMy i jedziemy z powrotem.

Offline sona46

  • Mistrz
  • ****
  • Wiadomości: 2001
  • Karma: +3/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #42 dnia: Sierpień 25, 2016, 12:24:19 pm »
Na zdjęciu wyglada tak jak by popękały żeberka na cylindrze??za ostro studziliście motory ;D

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #43 dnia: Sierpień 25, 2016, 12:24:37 pm »
Młodzi zeszli do najbliższych rozstai i poszli szukać w miejsce gdzie jednak ich nie powinno być.
Wyrwy, dziury i woda. Tam by raczej nie pojechali.
Jedziemy więc dalej. Siedzę w wózku bocznym więc robię kilka zdjęć pokopalnianych budowli,
których wcześniej nie mogłem sfotografować w trakcie podjazdu.
Zjeżdżamy do miejsca wcześniejszego postoju i studzenia maszyn.
Nie ma nikogo więc znów w górę. Wcześniej jechał jeszcze Grzesiek i skręcił w boczną odnogę przy kopalni.
Zguby się znalazły. Zwierzak twierdził, że trafili na bardzo stromy podjazd i mało co nie nakryło Krzesiego...na całe szczęście.
Wrócili się i dzięki temu usłyszał ich Grzesiek. Wracamy na szczyt.
Jadę teraz ze Zwierzakiem na błotniku bo w koszu do pełna gratów w tym mój drugi silnik do Awo.

   

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #44 dnia: Sierpień 25, 2016, 12:31:08 pm »
Na zdjęciu wyglada tak jak by popękały żeberka na cylindrze??za ostro studziliście motory ;D
Trzeba uważać.
Nic na szczęście nie pękło ale ostatnio przejechałem z marszu średnio głęboki bród moim KaZetem
i prawdopodobnie tam pękło mi szkiełko wskaźnika oleju - wizjer.
Zgubiłem ok. 0,5-1l zanim się pokapowałem, że mam wyciek.
Dobrze, że zatrzymałem si ę w czas i zdziwił mnie utytłany prawy but.
Tu remedium na ten kłopot ;)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #45 dnia: Sierpień 26, 2016, 08:46:21 am »
Teraz już w dół, z drugiej strony też mijamy opuszczone kopalnie-kamieniołomy https://goo.gl/maps/XriDmo1Wekx.
Cel na dziś to góry Maramuresz a do nich jest jeszcze jest trochę kilometrów więc kierujemy się do bardziej cywilizowanej drogi 171D https://goo.gl/maps/3N5aZ5s5ZQC2.
W kolejnym oczekiwaniu na zaprzęgi robimy sobie z Grześkiem lanserską sesję.
Koledzy nas wyprzedzają więc teraz Awo muszą ich gonić.


Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #46 dnia: Sierpień 29, 2016, 09:33:22 am »
Docieramy do normalnej asfaltowej drogi 171 D w Botiza https://goo.gl/maps/G3Fja6PhbaD2
ŚmigielP niestety ma problem z gumowym sprzęgiełkiem i oponą wiec zatrzymujemy się na przysklepowym parkingu https://goo.gl/maps/2bMBEDDLntq.
Robimy zakupy. Upał okropny więc obowiązkowy arbuz, lody i dużo wody. Piotrek w pocie czoła walczy z jak najszybszą naprawą ale idzie opornie.
Mamy czas więc posileni postanawiamy ze Staśkiem zwiedzić kościół. Reszta urządza sobie popołudniową sjestę.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 29, 2016, 09:43:35 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #47 dnia: Sierpień 29, 2016, 09:42:41 am »
Po pobieżnym oglądnięciu zabudowań i cmentarza wracamy do kolegów.
Przechodzimy przez mostek i tęsknie wpatrujemy się w nurt rzeki.
Zastanawiamy się czy by się tam nie ochłodzić ale te dywagacje przerywa nam przyjazd GAZów na czeskich numerach.
Oni również umęczeni upałem i jazdą po górach zjechali z nich na zakupy.
Rozmawiamy o pojazdach, wymieniamy się informacjami o celach podróży.
Zapatruję się w jednym z gazów na stan opon (niemal slicki!), na co jeden z Czechów macha ręką (maniana) i się śmieje.
Jest sucho więc pewnie zacznie się przejmować kiedy popada.
Piotrek w końcu uporał się z niedomaganiem więc zbieramy się do dalszej drogi.
Jedziemy jednak w niewłaściwym kierunku i dopiero za ok.2km GPS woła i zawrócenie.
Mamy więc możliwość ponownie pomachać naszym południowo-zachodnim sąsiadom ;)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #48 dnia: Sierpień 29, 2016, 02:58:13 pm »
Dobijamy do drogi nr 18 i nadganiamy po asfalcie trochę kilometrów.
Mijamy większe miasto Borsa a następnie skręcamy w Statiunea Borsa w boczną 18A aby odwiedzić wodospad 'Cascada Cailor".
Ujeżdżamy dosłownie kawałek i z ostatniego mijanego domu woła do nas kobieta, że dalej się nie przejedzie.
Stajemy. Mateuszowi dużo wcześniej, jeszcze w górach (kopalniach) pękł pierścień obejmujący gumowe sprzęgiełko.
Guma w końcu puściła i trzeba to w końcu wymienić.
Jako, że droga nieprzejezdna to ruszam sprawdzić dokąd da się dojechać.
Po około 200-300m natknąłem się na przyczynę. Rzeczka-strumień podmyła brzeg i w jej koryto zawaliła się część drogi.
Mierzę odległość od płotku do wyrwy i jadę do kolegów. Pokazuję zdjęcia, naradzają się czy próbować zaprzęgami a w tym czasie
ja z Grześkiem się zbieramy. Zwierzak również jedzie ale staje zaraz przed wyrwą przez którą solówki przepyrkały boczkiem.

 

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #49 dnia: Sierpień 29, 2016, 02:59:45 pm »
Mijamy opuszczone pokopalniane zabudowania , wspinamy się mozolnie i powoli coraz wyżej i wyżej. Na rozstajach jedziemy w złą stronę
i docieramy do kamieniołomu, którego budynki minęliśmy poniżej. robimy pamiątkowe fotki i wracamy nieco w doł https://goo.gl/maps/PWRinMnRYo52.
Niestety dalej jechać już nie sposób. Duży stok, zarwany zjazd i podjazd. Schodzimy z motocykli i szykujemy się do podejścia pieszego.
Nadchodzą Krzesi i ŚmigielP oznajmiając nam, że Zwierzak próbował ale nie przejechał wyrwy.
Wspinamy się kawałek we czterech pod strome podejście. Młodzi odpoczywają bo się zasapali. Dzień wcześniej dość wydłużyli sobie wieczór ;)
Ruszamy z Grześkiem we dwóch, młodzi do nas mają dołączyć kiedy odsapną.
Na dole widać było już księżyc, w górach słonko jeszcze świeci ale w cieniu i przy północnych zboczach czuć już chłód. Jest około 18:30-19 tej.
Nie widzimy żadnych oznaczeń szlaku ale ponoć idzie się około 20-30min.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #50 dnia: Sierpień 30, 2016, 07:39:15 am »
Stromym zboczem idziemy z Grześkiem 100m, po kolejnych 100m idę już 10m za Grześkiem i coraz bardziej odstaję.
Może to już ten wiek ;) ale szybko podbudowuję się myślą, że Grzesiek pochodzi przecież z gór i jest 5 lat młodszy :D
Strome przechodzi w łagodniejsze a potem niemal już po płaskim.
Zajmuję się zdjęciami, dzwoni do mnie znajomy i w końcu tracę Grześka z oczu.
Idzie się i idzie, wodospadu nie słychać ale jednak trasa dobra bo daleko w dole słychać strumień.
Na wodospad wychodzi się nagle zza zakrętu i pierwsze wrażenie zapiera dech w piersiach! https://goo.gl/maps/6SyWkR3tXFt
Ponoć jest to jeden z najwyższych (o ile nie najwyższy) w Karpatach http://www.eurogory.com/gory_rodnianskie/cascada_cailor.php.
Szkoda, że dotarliśmy tam tak późno i w okrojonym składzie bo pewnie byłaby powtórka z Cascada Sapanta ;)
Grześka dostrzegam już wdrapującego się pod samą wodną kipiel.
Robię mu fotkę, schodzi więc po nim ja. Pod wodospadem czuć jaki człowiek jest mały i słaby wobec sił natury...
Będąc na górze dostrzegam w dole, że ktoś jeszcze nadchodzi.
Z daleka nie widać kto to i jeszcze podpiera się laską ale w końcu rozpoznaję umordowanego Zwierzaka.
Jemu to podejście również dało w kość.
« Ostatnia zmiana: Sierpień 31, 2016, 07:33:26 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #51 dnia: Sierpień 30, 2016, 07:44:36 am »
Schodzę szybko na dół. Pamiątkowa wspólna fotka. Zwierzak informuje, że młodzi odpuścili bo brakło im pary.
Następnie jeszcze on wdrapuje się na górę aby zostać pokropionym wodą.
Schodzimy niechętnie na dół. Słońce już chowa się za szczyty a tu jeszcze trzeba zejść i mamy jechać dalej.

(Zdjęcia niespecjalnej jakości gdyż przy słabym świetle ten aparat lub fotograf już sobie nie radzi)
« Ostatnia zmiana: Sierpień 31, 2016, 07:27:50 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #52 dnia: Sierpień 30, 2016, 08:23:45 am »
Kurka rurka, chyba zbyt szczegółowo to opisuję i pokazuję bo dopiero dzień 4ty a tyle fotek trzeba reformatować i z pisaniem schodzi.... szybciej się opowiadało na zlocie ;)

Offline sona46

  • Mistrz
  • ****
  • Wiadomości: 2001
  • Karma: +3/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #53 dnia: Sierpień 30, 2016, 08:24:34 am »
Czytam i ogladam,aż już się wystraszyłem że usunąłeś wątek ;)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #54 dnia: Sierpień 30, 2016, 09:00:11 am »
W tym wcześniejszym miejscu nie pasował. Tu jego miejsce.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #55 dnia: Sierpień 31, 2016, 07:51:26 am »
Schodząc na dół debatujemy nad śladami opon w koleinach.
Cholernie stromo a coś dało radę podjechać i to jeszcze w tak głębokich wyrwach.
Zagadka wyjaśni się dopiero na drugi dzień.
Na dole tam gdzie zostawiliśmy motocykle spotykamy najmłodszych oraz WOjtka.
Nie wiedzieli, którędy iść więc uderzyli wzdłuż a potem korytem strumienia.
Uszli dość sporo ale, że nie natrafiali na wodospad to zawrócili. Łatwo na pewno nie mieli.
Wróciliśmy do Mateusza, który skończył naprawę i już niecierpliwie na nas czekał wraz z obydwoma Piotrkami.
Było już około 20-tej lub nawet po więc namawiam kolegów na biwakowanie na poletku przy zabudowaniach,
tym bardziej, że właśnie rozstawiają tam namioty piesi turyści z Węgier czyli idzie się dogadać z gospodarzami.
Wszyscy chcą jednak jechać dalej do miejsca gdzie byli 2 lata wcześniej.
Grzesiek nie ma ładowania ale jeździł bez świateł i oszczędzał prąd w baterii na taką właśnie chwilę.
Ma żarówkę LED więc mały pobór prądu. Twierdzi, że da radę. Ruszamy, jest jeszcze widno ale szybko nadchodzi szarówka.
Wjeżdżamy w serpentyny i zaczyna się znów ostra wspinaczka w górę https://goo.gl/maps/5jErEoXsBTS2 tym bardziej, że już ciemno.
Na wypłaszczeniu widzę w oddali jakieś budynki więc staję (jadę ostatni) i pstrykam w pośpiechu dwie fotki.
Chowam szybko aparat i widzę z przeciwka wracającego po mnie Zwierzaka.
Ruszam, on zakręca i jedzie za mną. Mijam monastyr ale Zwierzaka nie ma już w lusterku.
Zawracam więc. Czeka na mnie przy parkingu oznajmiając, że  jedziemy za resztą w bok na biwak https://goo.gl/maps/TnJahmwqszN2
« Ostatnia zmiana: Sierpień 31, 2016, 07:57:42 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #56 dnia: Wrzesień 01, 2016, 08:41:56 am »
Jadę może ok.200-300m i natykam się na długą kałużę ( https://goo.gl/maps/oTH26FR1HAk ) i obok niej Grześka, który próbował
objechać ją bokiem ale ugrzązł w bagnisku i nie może wyciągnąć Awo.
Skoro zaprzęgi przejechały to ryzykuję i jakoś mi się udaje nie zamoczyć powyżej butów. Staję i idę pomóc Grześkowi
ale Zwierzak już go wyszarpuje z grzęzawiska i przechodzi zaraz do mnie.
Dla Zwierzaka ta kałuża to niemal pestka więc we trzech docieramy do czołówki, która czeka na nas trochę dalej.
Gdyby ktoś mnie i Grześka wtedy poinformował, że czeka nas ekstremalny wyjazd górski to byśmy zostali na dole i nie ryzykowali tego co się przydarzyło...
Wyjazd był planowany pod zaprzęgi i trzech kolegów było w tym miejscu dwa lata wstecz ale zdaje się, że na górę dostali się za dnia.
Ruszyliśmy wspólnie. Zaprzęgi pierwsze. Początek jeszcze nie taki zły ale już obok tego miejsca https://goo.gl/maps/zwMnPf2Xz9F2 zaczynam mieć obawy czy dam radę.
Motór ledwo idzie na pierwszym biegu a na wyboistej kamiennej drodze mało co widać z 35W oświetlenia. Światło się załamuje na przyłbicy kasku więc ją podnoszę.
Kątem oka widzę stada owiec spędzone i zagrodzone drewnianymi żerdkami. Wyprzedzam Zwierzaka.
Nagle słyszę ujadanie psów i po chwili wiem już, że biegną do nas. Psy niemal do pasa więc kita i zapierdzielam ile się da.
Zwierzak ma przechlapane bo psy skupiają całą swoją uwagę na nim i gonią go przez co najmniej 200-300m.
Opędza się ale dranie nie odpuszczają i chcą łapać za nogi. Dają nam spokój dopiero kiedy minęliśmy ostatnie zagrody owiec.
Wróciły kiedy nie byliśmy już zagrożeniem dla stad.
Jadę jeszcze kawałek i widzę, że koledzy się znów zatrzymali w oczekiwaniu na nas dwóch.
Krzyczę z daleka, że ledwo co jadę i żeby mi zrobili miejsce. Jednak jest zbyt wąsko więc muszę się zatrzymać. Łapię przednim a tu ślizg i w dół, dopiero tył mnie zatrzymuje.
Jestem zlany potem a chłopaki już ruszyli. Daję gaz, popuszczam sprzęgło a motór nie ma siły się zabrać. Krzyczę, żeby mnie ktoś pchnął, ktoś podbiega pomóc i jakoś ruszam.
Grzesiek jedzie tuż przede mną. Udaje nam się w końcu nieco rozpędzić maszyny na nieco mniejszych nachyleniu.
Odskakujemy "plecom" jakieś 100m. Czołówka jest ok.50m przed nami.
Chyba to Mateusz i ktoś jeszcze. Nie wiem, nie widać dalej niż ze świateł. Noc.
Nagle Grześka ściąga w bok i wpada w jedno-metrową wyrwę długą na około 30-40m rozmytą przez wodę. Przewraca się ale krzyczy, że nic mu nie jest i żebym jechał https://goo.gl/maps/546GcbFbPXU2 .
Prawdopodobnie i tak bym się tam nie mógł zatrzymać bo też bym zaraz leżał. Było bardzo stromo a silnik ledwo kręcił. Wszystko przy prędkości 5-10 km/h.
Jadę ale odwracam głowę i widzę, że Grzesiek podnosi się z motorem. Napieram więc dalej. Byle do przodu, byle do płaskiego.
Jest mniej stromo więc się zatrzymuję i słyszę, że Awo już odpalone i idzie na obrotach. Ruszam.
Rozpędzam się i rżnę i ja. Ujechałem kawałek, widzę Mateusza, doganiam go  i jestem jakieś 30m za nim. Znów stromizna i kamienie.
Mateusz zwalnia, ja cisnę, żeby wjechać. Jednak eMa łapie zadyszkę. Krzyczę do niego, żeby jechał. Stoi.
Próbuje zjechać i wziąć go po lewej, rusza jednak a ja wpadam w wykrot.
Przód mi nurkuje, udaje mi się go utrzymać. Jednak brak oleju w teleskopach robi robotę.
Sprężyny gwałtownie cofają po nurkowaniu i dodatkowo koło uderza w w wyniosłość wykrotu.
Podbija mnie, ręce nie utrzymują, próbuję skontrować prawą nogą ale but obsuwa mi się z kamienia i  tracę stabilność, leżę na prawym boku.
Lewa goleń obita chyba przez podnóżek, z prawą nogą uciekłem. Z tyłu nagle krzyczy WOjtek, żebym się zbierał bo jak stanie to nie przejedzie.
Zrywam się i podnoszę sam - chyba adrenaliną - obładowanego jucznego muła. Silnik nie zgasł i jakoś na pół sprzęgła z rozbiegiem ruszam dalej.
Nie wiem czy bym to powtórzył i nie chcę próbować drugi raz. Noc więc może to wszystko jest wyolbrzymione przez ciemności.
Zaprzęgi mają jednak teraz łatwiej. Jadąc solówką nie wiemy gdzie można postawić nogę gdy się trzeba podeprzeć. Zaprzęg ma ten trzeci punkt... 
To był najgorszy moment w całym wyjeździe. 20-30min, którego nie zapomnę do końca życia, chyba, że coś padnie na rozum.
Za tymi kamieniami natykam się na czekające zaprzęgi. Czekam i ja. Zaczynam dopiero odczuwać ból w prawej nodze i lewym barku.
Po kilku minutach dociera cała ferajna. Z Grześkiem postanawiamy się rozbić gdzie popadnie. Jednak koledzy pocieszają nas, że to już koniec.
Jedziemy jeszcze 100-200m i zalegamy pod wzniesieniem na wypłaszczeniu.
Grzesiek opowiada, że miał problem aby odpalić i wyjechać z tego wykrotu w który wpadł. Jedyna, kita , półsprzęgło i bieg z motorem dopiero to umożliwiły.
Noc bardzo ciepła, wiatr jak nasz halny. Rozbijamy namioty. Grzesiek umordowany nie ma na to ochoty i postanawia spać pod plandeką.
Posilamy się, idzie napitka. Mijają emocje. Po posiłku kładę się na trawie na karimacie i leżąc dostrzegam tyle gwizd ile tylko widać tam gdzie nie ma
rozświetlonego nieba przez światła miast i wsi, czyli jasnych nocy http://www.geekweek.pl/aktualnosci/27184/polska-staje-sie-coraz-jasniejsza.
Fantastycznie....


Zdjęć tylko cztery i mało co na nich widać ale tyle udało się zrobić. Trzy z dołu, jedno u góry po wyjechaniu.
Porada praktyczna na jazdę w terenie po nocy. Latarka czołówka bardzo przydatna. Miałem i nie założyłem...
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 01, 2016, 02:43:25 pm wysłana przez LukS »

Offline nickeledon

  • Mechanik
  • **
  • Wiadomości: 353
  • Karma: +1/-0
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #57 dnia: Wrzesień 01, 2016, 09:19:40 am »
W mordę jeża (sorry Jeżu  :) ), a mnie się wydawało, że ciężko było we dwójkę z bambletlami na podjeździe w Brennej. Normalnie jak to czytam to czuję swąd spalonych okładzin sprzęgłowych i zapach palonego oleju.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #58 dnia: Wrzesień 01, 2016, 10:12:02 am »
W Brennej podjazd był hardcorowy ale krótki.
Ten ekstremalny w Rumunii za dnia może też byłby hardcorowy.
Kiedy noc to i wilki większe ;)

Tam gdzie wyrżnąłem to na podobnych kamulcach jak na zdjęciu nr 36 czy 43.

Poza tym przed wyjazdem uzupełniłem olej w teleskopach i amortyzatorach jednak 3 dnia po jeździe w górach już go nie czułem.
Na dołkach nie tłumiło tylko bujało na sprężynach.
Szczelność u mnie pozostawia wiele do życzenia. Trzeba robić, nie ma kiedy i tak się dolewa z roku na rok ;)
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 01, 2016, 12:08:15 pm wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2226
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #59 dnia: Wrzesień 02, 2016, 08:07:06 am »
Usnąłem dość szybko, chyba  jakoś zaraz po północy. Podobnie reszta kolegów.
Długi dzień, zmęczenie trasą, upał i ten morderczy podjazd więc nie było sił na balowanie.
Rano obudziło mnie bzyczenie. Muchy? Otwieram oczy i pod tropikiem widzę kilka pszczół.
Jakieś takie chude i mizerne. Może dzikie? Nie wydostaną się, nie dośpię przez to bzyczenie.
Godzina po 6:30... wychodzę ze śpiworu, zakładam buty, wychylam głowę z namiotu i... mnie zamurowało....
Co za widoki! Przyjemny chłód poranka. Stado pasących się luźnych koni pasących się obok naszego biwaku...
Wstaje też WOjtek i również ulega czarowi miejsca i okolicy. Reszta jeszcze śpi.
Choć bym nie chciał powtarzać tego nocnego wyjazdu to jednak popłacił dla tego poranka.
Bark i noga bolą mniej, będzie dobrze. Motocykl cały. Ciekawe jak Grzegorz i jego maszyna?