Czerwiec 19, 2018, 08:05:16 pm

Autor Wątek: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty  (Przeczytany 11817 razy)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #60 dnia: Wrzesień 02, 2016, 08:17:24 am »
Odszedłem nieco na bok, zrobiłem kilka fotek z oddali i wróciłem do biwaku.
Koledzy zaczęli się wynurzać z odmętów nocy.
Grzesiek jeszcze chrapie znaczy żyje ;) Za chwilę jednak i on wstaje obudzony pierwszymi rozmowami.
Wszyscy zauroczeni górami. "Jesteśmy na naszym dachu świata" mówi, któryś z kolegów.
Najmłodsi już nie pamiętają, że nie mają dostępu do internetu a telefony komórkowe nie mają zasięgu.
Liczy się tu i teraz...każdy cieszy się tą chwilą oderwania od rzeczywistości.

Wkrótce zaczyna się jednak zwykła krzątanina, wypróżnienia, ablucje, przygotowywanie śniadań.
Krzesi bierze krzesełko i oddala się 100m od biwaku. Kontempluje...

Offline makowiec

  • Mechanik
  • **
  • Wiadomości: 439
  • Karma: +1/-0
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #61 dnia: Wrzesień 02, 2016, 09:31:46 am »
Pytanie do Łukasza "Cejrowskiego" - to była sześciodniówka dla zabytków czy wyjazd turystyczny? ;)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #62 dnia: Wrzesień 02, 2016, 10:06:20 am »
Krzysiek, sam nie wiem co to było ;)
Sześciodniówki to był wyścig z czasem i pewnie bardziej przej...ne niż ten wyjazd.
Tu nas nikt nie gonił (chyba, że sami nawzajem) jak na tamtych rajdach, więc to była turystyka (hmm) górsko-asfaltowa :D
Takie tam drogi, cóż zrobić. Endurakiem byłoby łatwiej. Pewnie nawet moim KaZetem.

Nie przewidywałem aż takiej skali trudności aczkolwiek po wyjeździe na Ukrainę w 2011 i podjazd na Przełęcz Legionów, wiedziałem, że może być trudno.
Tak dla zorientowania się ;) https://get.google.com/albumarchive/116122909327564858789/album/AF1QipPt4CpfCD-rgW96Sgtjo9Olp-ynKLI3p3msJ77l/AF1QipMzUHVcOWHNDLevzHmEVqWMDb3qm-gKFvoKuA5H
Nie byłem z chłopakami na żadnym wyjeździe zagranicznym od 2011 więc nie mam porównania czy ich kolejne na Ukrainę, Białoruś i Rumunię były podobne.
Gdyby popadało to mieliśmy z Grześkiem nie wyjeżdżać z chłopakami w górskie drogi tylko jechać wokół asfaltami i szuterkami.
Mateusz zresztą zapewniał, że nie będziemy się ujeżdżali tak jak można wokół komina, kiedy w razie W masz do kogo zadzwonić i prosić np. o lawetę.
Wyszło jak wyszło i dało do myślenia. Czy było warto?
Generalnie TAK.
Wolę być niż mieć.
Awo to nie jest rzadkość a jak będzie mi go szkoda to może zostanę kiedyś kolekcjonerem. Na razie wolę być aktywnym motocyklistą.
Zepsuje się to się naprawi, lakier i powłoki odnowi...kiedyś.
Może za rok, za dwa, za dzień, za ....kto wie kiedy na nas trafi, więc od czasu do czasu myślę, że trzeba się odważyć i podjąć wyzwanie.
Ostatnie lata mniej jeździłem (mała córa) więc tym wyjazdem nadrobiłem zaległości :D

Szkoda, że do Rumunii nie pojechałem minionymi latami wraz z Michałem i Kosmo. Wiele lat z Michałem wspólnie nakręcaliśmy się na ten kraj.
Myślę, że kiedyś się jeszcze uda, może nawet w większym gronie Awo? Po to piszę tą relację, żeby zachęcała a nie odstraszała.
Każdy ma swój sposób na jazdę. W grupie trzeba to tylko wypośrodkować więc kolejnym razem będzie więcej asfaltów ;)

Trochę pofilozofowałem ale postaram się nie bredzić więcej, żeby nie rozpoczynać polemiki nad wyższością świąt (czyt. różnego spojrzenia w podejściu do motocyklizmu).
 
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 02, 2016, 10:19:29 am wysłana przez LukS »

Offline jawol

  • Mechanik
  • **
  • Wiadomości: 284
  • Karma: +0/-0
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #63 dnia: Wrzesień 02, 2016, 07:36:07 pm »
Nie wiem jak dla innych , ale dla mnie relacja SUPER ! :o , to jak dobry serial ;) :D chyba taka pierwsza na naszym Forum , codziennie zaglądam do wątku , nieraz nawet późno w nocy  ;) z nadzieją ,że Luks coś " naskrobał " . Szczegółowe opisy miejsc i zdarzeń powodują uczucie jak by się było tam  z Wami . Twoja relacja spokojnie nadaje się na artykuł do motocyklowego czasopisma  :o . Mam cichą nadzieję ,że " serial ' będzie trwał dalej , w końcu z gór musieliście  zjechać i wrócić do domu ;) :D .
                  LUKS- wielki szacun  !  Pozdrawiam  :D - Janusz -jawol
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 05, 2016, 02:51:23 pm wysłana przez LukS »
Nadszedł czas by realizować swoje marzenia :)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #64 dnia: Wrzesień 03, 2016, 09:59:39 am »
Dziękuję za wspierające słowa.

"Cejrowskich" nie brakuje i na tym forum.
Np. w czasie gdy byliśmy na Rumunii dwaj Jeżowcy (jeden były Awokowiec) objechali Bałtyk - 6000km...... to gdzie moje 1900km nawet z okładem...
Postanowiłem pisać po kawałku bo na tyle jest codziennie czasu i stworzyłem niechcący "serial" ;)|
Żeby opisać całość zeszłoby do zimy a tak jakoś idzie małymi odcinkami.

W końcu musieliśmy zjechać z gór ale to dopiero na wyjeździe z Rumunii. Ten kraj wszakże w większości górzysty.

Tu jeszcze fotka z wyprawy kolegów z 2014, miejsce gdzie psy przestały gonić Zwierzaka podczas tegorocznego nocnego wyjazdu.



 

Offline makowiec

  • Mechanik
  • **
  • Wiadomości: 439
  • Karma: +1/-0
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #65 dnia: Wrzesień 03, 2016, 11:57:31 am »
To są właśnie wyprawy - tylko czytając Twój opis chyba akurat w tą trasę Awosem bym nie pojechał  i to nie tylko dlatego że szkoda sprzętu (może to już brak młodzieńczej fantazji lub zbyt długa przerwa w jeździe? ) - szacun.
Na jednym zdjęciu jest głęboka "koleina" i podpis że ktoś tu jeździł - ano wygląda to tak że teraz jest w modzie na weekend zapakować busa na przyczepce motocykle typu Enduro/Cross które na kołach nie zawsze by tam dojechały i wypad do Rumuni pojeździć po górach - znam osobiście takich ludzi i jak im opowiem o waszej wyprawie (gdzie i czym) to trochę zmaleją ;)
To po tym tylko czekać na relację - Awosem przez świat  - nie koniecznie boso  ;)

Offline sona46

  • Mistrz
  • ****
  • Wiadomości: 1841
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #66 dnia: Wrzesień 03, 2016, 03:04:20 pm »
Dla mnie każdy wyjazd i nie zawsze na kołach jest czymś ciekawym,nabijanie kilometrów na siłę i mierzenie się z własną słabością to już nie dla mnie aczkolwiek moje zamiary też są tego wykładnikiem,dziś objechałem swoje 140km i ostatnie 35km na patyku bo pękła linka gazu,zakwasy ręki pewnie przez tydzień będą.Dla Łukasza pełen szacun :),miło się czyta i też by się tak chciało,ale nie koniecznie inne kraje,doceniamy nasze piękne rejony,a i kilometrów nakręcimy do bólu :)

Offline frag

  • Nowicjusz
  • *
  • Wiadomości: 27
  • Karma: +0/-0
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #67 dnia: Wrzesień 03, 2016, 09:53:06 pm »
"Cejrowskich" nie brakuje i na tym forum.
Np. w czasie gdy byliśmy na Rumunii dwaj Jeżowcy (jeden były Awokowiec) objechali Bałtyk - 6000km...... to gdzie moje 1900km nawet z okładem...
Na szczęście takich rzeczy nie da się zmierzyć "centimetrem" i porównać. :)

Łukasz, nie patrz na innych i rób swoje. Jak mawiał klasyk - życie stygnie. Grunt, żeby nie zabrakło czasu... :)

jeden były Awokowiec
Nie taki znowu były. W garażu  zdecydowanie  więcej  enerde niż sojuza. :)

Cytat: LukS
Postanowiłem pisać po kawałku bo na tyle jest codziennie czasu i stworzyłem niechcący "serial" ;)|
Żeby opisać całość zeszłoby do zimy a tak jakoś idzie małymi odcinkami.
Dobrze się czyta, dawkujesz emocje. Z niecierpliwością czekam, kiedy w końcu wrzucicie czwarty bieg. :)

A poważniej -   trzeba  pomyśleć o jakimś  wspólnym (dwu + czterotakty) zwarciu szyków i  machnięciu jakiejś małej dłuższej wyprawy. Czuję, że wszystko zmierza w tym kierunku...:)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #68 dnia: Wrzesień 05, 2016, 02:50:23 pm »
jeden były Awokowiec
Nie taki znowu były. W garażu  zdecydowanie  więcej  enerde niż sojuza. :)

No to mam nadzieję, że do 4-takta a nie DKW-IFA-MZ ;)

Piotrze, z tego objazdu Bałtyku powstaje/powstała jakaś relacja?

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #69 dnia: Wrzesień 05, 2016, 03:12:27 pm »
Cieszymy się górami, widokami, pustką. Śniadanie z konserw nawet lepiej smakuje ;)
W trakcie spożywania nadjeżdżają auta 4x4. Zaczynają nam machać więc szybko się orientujemy,
że to poznana kilka dni wstecz ekipa z PL.
Ponoć spali na przełęczy ale nie widzieliśmy ich w Cabana Alpina zatem musieli albo dobrze się schować, albo przyjechać
w nocy po nas lub nocować w monastyrze. Któryś z kolegów pochwalił się im, że wyjechaliśmy
tu w nocy więc dziwnie na nas zaczęli spoglądać. W sumie bardzo sympatyczna ekipa tylko, że .... samochodziarze.
Zrobiliśmy pamiątkowe zdjęcia, pogadali i cały ich tabor ruszył dalej.
Ciekawie wyglądali z oddali kiedy ciągnęli gęsiego wzdłuż grzbietów.
Nam się na razie nie spieszy. Spokojnie dojadamy i kończymy pakowanie. Jedni szybciej, inni się wleką.
Ktoś pojechał drogą wstecz, ponoć widoki z drugiej strony gór równie fascynujące. W nocy choć oko wykol widać było tyle co z lamp.
Nadszedł w naszą stronę pasterz ze stadem owiec. Próbowaliśmy coś z nim zagadać ale chłopina
tylko się uśmiechał i nawet na migi nie szło mu wytłumaczyć, że chciałbym kupić skórę z barana.
W końcu tylko pokazał palcem na odległą wieżę przekaźnikową i wymruczał "cabana". Cigareta i kielonka przyjął i na tym się skończyło.
Przejechałem się jeszcze Zwierzakowym zaprzęgiem i kolejny raz stwierdziłem, że ruchol z trzema kołami nadal mi nie leży.

Offline nickeledon

  • Mechanik
  • **
  • Wiadomości: 314
  • Karma: +1/-0
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #70 dnia: Wrzesień 05, 2016, 05:29:42 pm »
Piotrze, z tego objazdu Bałtyku powstaje/powstała jakaś relacja?

Nie czytałeś na forum Iżowym? Chłopaki chyba ze dwadzieścia stron zapisali i wkleili setki zdjęć  :o

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #71 dnia: Wrzesień 05, 2016, 07:10:32 pm »
Trzeba się było zarejestrować na jeżowe co też w końcu uczyniłem. Czekam na autoryzację aby móc nadrobić zaległości. Dzięki Marek, byłeś bardziej przekonujący niż telemarketer  ;)

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #72 dnia: Wrzesień 06, 2016, 07:53:05 am »
Wszyscy już spakowani więc ruszamy z Grześkiem pierwsi.
Klimat i widoki przyprawiają o zawrót głowy bo nie wiadomo czy patrzeć na drogę czy na góry.
Kolejny raz szybko oddalamy się od zaprzęgów ale na każdych rozstajach czekamy gdyż
nie zaktualizowałem (nie wyłożyłem na wierzch) arkusza papierowej mapy.
Mijamy we dwóch to miejsce https://goo.gl/maps/dXD7vEZfaL22 gdzie wyskakują na nas psy pasterskie.
Jestem z przodu więc Grzesiek w opresji. Na szczęście stado musiało być gdzieś dalej bo nie były bardzo napastliwe.
Trochę błota na drodze, które omijamy bokami. Zaprzęgi jednak muszą przejechać to na przestrzał.
Tracimy z widoku ogon więc stajemy i czekamy. Mija 5min a kolegów nie ma.
Grzesiek kładzie się w pełnym rynsztunku w zacienionym "zielonym fotelu" z mchu i trawy gdzie momentalnie zapada w drzemkę.
Po około 15 minutach widzę pierwszy zaprzęg na zakręcie oddalonym od nas o jakieś 300m. Staje tam. Cofam się więc pieszo.
W międzyczasie dojeżdżają kolejni. Rejwach w lesie, znaleźli źródełko i uzupełniają zapasy wody "technicznej".
W wodę pitną zaopatrywaliśmy się w sklepach. Do mycie pozyskiwali ze strumieni, kranów na stacjach i właśnie górskich źródełek.
Bukłaki pełne więc jedziemy dalej w stronę wieży przekaźnikowej i miejsca Cabana Fantana Stanchii o którym mruczał pasterz https://goo.gl/maps/ArF6QpPk7C72 .
Tempo ślimacze w porównaniu z dniem minionym.
To było miejsce w którym trzech kolegów, którzy byli tu już wcześniej chciało spędzić jak najwięcej czasu i totalnie się wyluzować.
Gdybym miał tam ponownie wrócić to teraz myślę o tym miejscu podobnie. Sielska włóczęga.

 

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #73 dnia: Wrzesień 07, 2016, 09:05:14 am »
Jesteśmy w Cabana, zatrzymuję się i czekam na kolegów aby zrobić zdjęcia.
Nagle z bocznej drogi wypadają dwaj motocykliści na enduro.
Zatrzymują się na nasz widok, gaszą maszyny, ściągają kaski, gęby roześmiane, euforia spotkania.
Powitanie, padają pytania czy mówimy po angielsku i skąd jesteśmy?
- My z PL a Wy?
- Szwajcaria.
- Z Polski? Od kiedy w Rumunii i co robicie tymi weteranami w górach?
- To samo co Wy.
- "Are you crazy?"
Wszyscy w śmiech  :D
Po wymianie tych informacji nadjeżdża więcej "Helwetów" również zdumionych obecnością weteranów w tym miejscu.
- Wiecie gdzie się pchacie?
- Wiemy
- Ale tam są przerąbane drogi. Dziury, stromizny, wyboje.
- Trudne też są w druga stronę
i znowu śmiech.
Rozmowa toczyła się dalej ale jej już nie słuchałem bo Grzesiek jako jedyny złapał zasięg w telefonie więc skwapliwie z tego skorzystałem i puściłem esemesa.

Cieszą się oni, cieszymy my. Chyba WOjtek wymienia się kontaktami.
Jeden z nich mówi mnie i Grześkowi, że ma kolegę posiadającego Awo-Simsona i znają te motocykle
ale musi zrobić naszym fotkę bo kumpel nie uwierzy, że takie spotkał w rumuńskich górach.
Oglądam ich maszyny. Są bez większych bagaży. Wychodzi na to, że oni jadą na pusto czyli wnioskuję,
że prawdopodobnie od hotelu do hotelu i jeśli dobrze ich zrozumiałem to mają wóz techniczny czyli transport z i do Szwajcarii.
Czyli kolejne potwierdzenie na powyższy opis makowca przedstawiający inny sposób na wypady zagraniczne.
W sumie gdy się ma mało czasu a kraj odległy... ważne żeby jeździć.
Endurowcy jadą dalej.

Zwierzak wpada na ciekawy pomysł na kolację na dzień dzisiejszy.
Wokół prócz bydła i owiec pasą się kozy. Kupimy małe koźlątko, Zwierzak je spęta, będzie wiózł w koszu i na wieczór zaszlachtuje.
Najmłodsi czyli Stasiek i Wiktor robię trochę przerażone oczy, niektórzy dziwnie się zniesmaczyli.
Zwierzak idzie pogadać z Rumunem, który wyszedł zaciekawiony obecnością tylu motocykli.
Trochę po rosyjsku, trochę na migi próbuje ubić interes. Jednak dostaje odmowę.
Kozy mleczne  a wśród koźlątek nie ma capka więc samice też do odchowania i  na mleko a nie na sprzedaż.
Nici z pieczystego... niektórzy zasmuceni, inni odetchnęli z ulgą ;)
Jakby mięso na talerzu miało być skąd? No, ze sklepu :D

« Ostatnia zmiana: Wrzesień 12, 2016, 09:33:06 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #74 dnia: Wrzesień 07, 2016, 02:23:04 pm »
Znalezione na youtube - trasa transfogaraska w sezonie
https://www.youtube.com/watch?v=vJJG5HIG1bQ
aut jak mrówków ;)

Tu nieco inna jazda z naszej wyprawy ;)
https://www.youtube.com/watch?v=0nL7kVgeNLQ

Jest filmik z drugiego wodospadu i jeszcze jeden, który wyprzedza moją relację.
Podjazd średni ale niektórych zaskoczył wraz z nawierzchnią, która akurat co właśnie się za nami tworzyła (walec).
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 07, 2016, 02:26:03 pm wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #75 dnia: Wrzesień 08, 2016, 08:07:54 am »
Opuszczamy "Cabanę". Jakoś tak zwykle wychodziło, że przeważnie wraz z Grześkiem startowaliśmy pierwsi.
Nie wiem czy mieliśmy włączoną jakąś klapkę z nazwą "napieranie" ale bardziej niż często momentalnie gubiliśmy zaprzęgowy ogon.
Tak stało się i tym razem. Zjazd trudny tak jak informowali Szwajcarzy (w nocy byłby bardzo ryzykowny ;) )
Za to widoki na trasę przyprawiały o ciarki. Te szlaczki, te serpentynki, podjazdy, zjazdy i wszystko szutrowe i przede wszystkim suche czyli bezpieczne.
https://goo.gl/maps/jp1ZDmGLTu32

Nie mogę wrzucić filmów (format .avi) więc domyślam się, ze się nie da ze względu na objętość.
Chyba, że zna ktoś sposób aby je skompresować i jakoś wrzucać na forum?
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 08, 2016, 08:17:05 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #76 dnia: Wrzesień 08, 2016, 08:26:57 am »
Tam gdzie krowy jest rozjazd ale popatrzyłem na mapę i wypada, że zjeżdżamy w dolinę.
Nie spieszymy się gdyż cały czas nie widać ani nie słychać kolegów.
Mija nas ciągnik siodłowy z naczepą wyładowaną ściętym drzewem.
Tylko kierunek obrał "nie ten". był pełny więc zamiast jechać w górę powinien w dół. No cóż, zagwozdka.
Stanęliśmy, postali chwilę, przegrzali bo w dolinie już grzało dość więc poszli do strumienia nieco się ochłodzić.
Słyszymy z oddali jakiś silnik ale tylko jeden i po dłuższym nasłuchiwaniu dochodzimy do wniosku, że to nie motocyklowy.
5, 10, 15 minut i powyżej korytem strumienia wyjeżdża ciągnik do zrywki drzewa.
Nic innego tylko ten pojazd musiał zostawić ślady w tych wyrwach i na podejściu pod wodospadem, który odwiedziliśmy poprzedniego przedwieczora.
Dlaczego jechał korytem strumienia? Poślizg od wody - praktycznie.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #77 dnia: Wrzesień 08, 2016, 09:11:56 am »
Stanęliśmy obok zrzuconych drzew więc trzeba przestawić motocykle gdyż zaraz ciągnik dojedzie w to miejsce i zrzuci ładunek.
Patrzymy na jego napędy, opony, słuchamy obrotów potężnego silnika na niskim przełożeniu  i już się nie dziwimy, że to ustrojstwo może wspinać się niemal jak kozice.
Pozdrawiamy kierowcę, on nas i przyglądamy się rozładunkowi. Stary wyga ekspresowo zrzuca drzewo i wraca z powrotem tą samą drogą.
kolegów nadal nie ma a minęło już z 20 min.
Przetaczamy się jeszcze dale w dolinę i stajemy na rozjeździe przy moście. https://goo.gl/maps/XQ19yUpwoCM2
Czekamy w cieniu kolejne 10min. Słyszymy w końcu jakieś głosy, tylko, że nie było wcześniej  słychać motocykli.
Mieliśmy obawy, że koledzy pojechali wcześniej inna drogą więc postanawiamy się wrócić.
Ujeżdżamy do miejsca zrzutki drzewa i tam zastajemy całą ferajnę. Kąpią się i są jacyś nazbyt uszczęśliwieni.
Gdzieś wcześniej w ruch poszły napoje rozrywkowe i stąd to opóźnienie....

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #78 dnia: Wrzesień 09, 2016, 07:30:29 am »
Co mamy z Grześkiem począć? Dołączamy do kolegów.
Wody tyle co do kostek więc albo leżymy plackiem w strumieniu albo się nawzajem polewamy i zaznajemy ochłody.
Miłe nicnierobienie do czasu aż po około pół godzinie przegania nas z wody kolejny kurs ciągnika z drzewem.
Zwierzak podziela nasze przypuszczenia, że bardziej niż prawdopodobne to ślady tego pojazdu, które widzieliśmy.
Czekamy aż ciągnik wróci i znów na leżakowanie do wody. Zupełne odprężenie ale jak do tej pory tośmy się na ten dzień nie najeździli.
Taki jednak plan miał nasz Ataman, aby po tych górach się poszwendać.
 

 

Offline sona46

  • Mistrz
  • ****
  • Wiadomości: 1841
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #79 dnia: Wrzesień 09, 2016, 07:39:52 am »
Ale za to wyglądacie jak dzieci na koloniach,jak dla mnie jeden z ciekawszych dni ;D

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #80 dnia: Wrzesień 09, 2016, 03:02:29 pm »
Ale za to wyglądacie jak dzieci na koloniach,jak dla mnie jeden z ciekawszych dni ;D

Święta racja, jak dzieci na wakacyjnych koloniach, bardzo dobre określenie
Z ludzkiej przyzwoitości nie mogę wrzucić co "ciekawszych" zdjęć.
Był naprawdę totalny luz. Najmłodsi mieli ubaw ze starszych ale im tez się w końcu udzieliło.
Kto polewał wodą? Stasiek, syn Atamana.

Tu mój film z tego miejsca, zamieszczony na koncie Zwierzaka. Z moim nie całkiem poważnym i udanym komentarzem ;)
https://www.youtube.com/watch?v=FMaydBnPHCc
Słabo, że Zwierzak wrzucił kilka filmów z dni następnych i jest wyprzedzenie relacji ale postaram się chronologicznie do tych filmów nawiązać i opisać.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #81 dnia: Wrzesień 12, 2016, 09:15:11 am »
Widać, że wycinka lasów w Rumunii to już sprawa przemysłowa na globalną skalę
 http://www.geekweek.pl/aktualnosci/23881/ikea-kupila-sobie-olbrzymi-las-w-rumunii
Czy to akurat te lasy, które mijaliśmy? Być może bo mowa jest o północno-wschodniej części tego kraju.

Jest już popołudnie więc czas zakończyć swawole. Ruszamy wspólnie i zaraz okazuje się, że Szwajcarzy
nie rzucali słów na wiatr odnośnie jakości drogi. Droga roz...na przez transport drzewa. Dziury, wykroty,
pofałdowania na rozstaw osi czyli jazda jak nartami po muldach, pył bo sucho.
Trzeba było się tam napracować rękami i udami. Amortyzatory i teleskopy chodziły na dobicie.
Oleju już zostały chyba resztki. Mokra felga z tyłu. Gumowe tulejki znowu spęczniały.
Ujechaliśmy może 2km i nagle Krzesi stwierdził, że gdzieś zgubił aparat na tych dziurach.
Wraca się szukać. Czekamy na niego https://goo.gl/maps/54q1CnkMyzA2 przy malowniczych skałkach.
Aparat udało się odnaleźć. Po drodze mijamy samotne domostwa, sioła i osady gdzie ludzie żyją jeszcze w "innym wymiarze".
Zdarzyło się widzieć wieprzka samopas na drodze, umorusane rozczochrane same bawiące się dzieci.
Patrząc na mapę wszędzie daleko, drogi katastrofalnej jakości. Gdy popada lub leje to chyba samo błoto.
W zimie to już nie chcę sobie wyobrażać jak tam żyją. Gdzie się uczą dzieci i jak docierają do szkół?
Lekko nie mają .
Jedziemy cały czas doliną rzeki Salhoi i docieramy do miejsca gdzie wpada do Tibau  https://goo.gl/maps/H68Z6Ejf2mB2
Mateusz zaczyna już wypatrywać miejsca na biwak https://goo.gl/maps/uWp3LV3r9fE2.
Nie ma ciśnienia na dłuższą jazdę ale postanawiamy, że połowa z nas pojedzie do najbliższego sklepu i miejsca z zasięgiem telefonu.
Jedziemy więc jeszcze jakieś 15km w dół rzeki i do przekaźnika telefonii komórkowej.
Dzwonię w końcu do domu, śpiewamy na pięć głosów "100 lat" mojej lubej, składam osobiste życzenia
i szybko jedziemy szukać sklepu w miejscowości Carlibaba https://goo.gl/maps/9v4XUvQy7ZB2 .
Robimy zakupy. Zwierzak proponuje pojechać ściągnąć pozostałych kolegów w dół (przyp. brak zasięgu).
Z Grześkiem mamy już dość jazdy po tych wertepach.
Po drodze minęliśmy dość dobre miejsce na biwak więc tam wracamy https://goo.gl/maps/kMd9NhEZsmx ,
jednak obaj Piotrkowie decydują się jechać w pogoni za Zwierzakiem.
Im widocznie mało było dziur i rajcowała ich jazda mocno wybojowa ;)
I tak na jedną noc biwakowaliśmy osobno bo kiedy Zwierzak już ruszył Mateusza i WOjtka
do wyjazdu  to jego ciężką pracę w przekonywaniu zburzyli obaj Piotrkowie.
Większość zatem nocowała w górze rzeki - gdzieś chyba w tych okolicach https://goo.gl/maps/ev3vThsRDhF2.

« Ostatnia zmiana: Wrzesień 12, 2016, 09:48:57 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #82 dnia: Wrzesień 13, 2016, 07:45:05 am »
Miejscówka na nocleg tylko nieco na uboczu od "głównej" drogi tylko ta boczna przy której biwakujemy też jakaś ruchliwa.
Idziemy jednak na ryzyko i postanawiamy tu zostać. Może nas nikt nie wygoni. To ponoć w Rumunii zdarza się dość rzadko.
Łączka niestety jest przy rzece i tędy przepędzają owce. Cała w drobnych nieczystościach więc miejsce pod namiot trzeba wysprzątać.
Kiedy go już rozbiliśmy i rozkulbaczyłem motocykl to zabrałem się za jego przegląd.
Żadne śruby o dziwo nie popuściły na tych wertepach.
Niestety gumowa tulejka w prawym dolnym uchu amortyzatora jest już w stanie agonalnym.
Przed wyjazdem wymieniłem trzy z czterech gdyż tylko trzy nowe miałem.
Po drodze jechaliśmy przez Dębicę więc zrobiliśmy uzupełniające zakupy w Skuterze i teraz tylko szybka wymiana.
Jeszcze przed zapadnięciem zmroku wymontowuję ustrojstwo i zakładam świeżą sztukę.
Oberwana guma podnóżka idzie spięta na trytkę. U Grześka podobnie. Bez większych niedomagań.
Ognisko, napitki, kiełbaska, tylko warzywa pojechały wraz ze Śm. Piotrkiem...
Ranek rześki bo od rzeki czuć wilgoć ale szybko robi się gorąco. Grzesiek wstał pierwszy i po szybkim śniadaniu
udał się z Awokiem na poranne ablucje. Wziął mnie na ambicje tak, że i ja ze swoim udaję się do rzeki.
Obydwa Awoki odświeżone i czyściutkie. Niespiesznie zwijamy obozowisko myśląc, że nasi "górni" towarzysze też się nie będą spieszyć.
Niestety pomyliliśmy się z tym i około 9-9:30 są już a my w proszku...
Na szczęście Zwierzak ma problem techniczny więc zostaje z nami i usuwa niedomaganie a reszta jedzie do miejscowości Carlibaba i ma tam czekać.
To pozwala nam podgonić i zwinąć się jeszcze w cieniu od drzew. Wcześnie jeszcze a już bardzo gorąco w słońcu.
Zapowiada się upalny dzień.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 13, 2016, 09:46:28 am wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #83 dnia: Wrzesień 13, 2016, 09:57:57 am »
Zwierzak gotowy więc jedziemy szukać resztę naszej kompanii.
W Carlibaba ich nie namierzamy. Wyjeżdżamy na skraj miasteczka i decydujemy się pojechać do nieodległej stacji paliw gdyż Zwierzak ma już braki w baku.
Tankujemy do pełna pod korek i do zapasowych plastikowych pojemników, którymi na wjeździe do Rumunii uraczył nas nasz Ataman.
Dostajemy telefon, że koledzy skręcili w drogę 86A więc wracamy do miasteczka i wbijamy się gdzie trzeba.
Jakiś czas jedziemy asfaltem kiepskiej jakości, który ustępuje nawierzchni szutrowej.
Prędkość prawie się nie zmienia ale jak dla mnie szuterkiem jedzie się dużo przyjemniej.
Też nie jest równo ale tego na szutrze można akurat się spodziewać.
Wioski, lasy, nieco niższe już góry https://goo.gl/maps/k5uxBW49F6y.
Jazda bardzo przyjemna i relaksująca po minionym dniu na wertepach.
Kierunek północny w stronę Ukrainy a potem wzdłuż poniżej granicy na wschód https://goo.gl/maps/qykwjcR9Q1z.
Gorący dzień, chyba około 30-tu stopni więc maszyny zaczynają się grzać. Trzeba je studzić, siebie też.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #84 dnia: Wrzesień 14, 2016, 04:47:17 pm »
Niektórzy zrzucają górne okrycie, inni gotują się na twardo ;)
Na tym szutrze ruchu nie ma ale jak się szybciej zacznie gonić to zaczyna nosić.
Bardziej na solówce, zaprzęgiem mniej.
Docieramy do Bobeica, widzimy drogą prowadzącą do granicy z Ukrainą, nasza jednak prowadzi w prawo.
Kilometry uciekają w dobrym tempie. Raz pod górkę, raz z górki.
Widoczki są, okolica gęściej zamieszkana niż miejsca z dnia poprzedniego.
Trzymamy się w kupie więc robiąc zdjęcia zostaję z tyłu i wdycham cały pył
wzniecony przez kolegów. Z opuszczoną przyłbicą gorąco ale przynajmniej mniej zgrzyta między zębami.
Lepiej wyprzedzić i jechać z przodu ;) 



Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #85 dnia: Wrzesień 15, 2016, 04:28:04 pm »
Ujechaliśmy parę kilometrów do krzyżówki i skręcili w drogę 175 https://goo.gl/maps/z356yv5kxwD2
Nie wiem jakiego urządzenia GPS używał WOjtek ale prowadził prawie
bezbłędnie wcześniej wytyczonymi trasami. Nad mapami i wytyczaniem
tras z przewodnikiem siedział Ataman, który poświęcił na to trochę zimowego czasu.
Mapy papierowe 1:100tys to niemały koszt a potrzeba ich było trochę. Chwała mu za to!
Inne większe mapy nie sprawdziłyby się na tych górskich "ścieżkach", którymi jechaliśmy.
Główniejsze drogi są oznaczone ale tych mniejszych nie uświadczysz.
Zaskoczeniem dla nas był jednak brak pasa mapy szerokości ok.20-30km pomiędzy dwoma sąsiednimi arkuszami.
Z tego powodu dotarliśmy dnia poprzedniego do Carlibaba a nie był to nasz zamiar i dlatego wykręciliśmy dłuższą trasę w kształcie zbliżonym do U.
Tam GPS jakoś nas nie wyprowadził tak jak było planowane...

Docieramy do tego miejsca https://goo.gl/maps/dGeZaqxt7xH2 i Grzesiek staje.
Czoło odjechało, cofam się i wraz ze Zwierzakiem analizujemy niedomaganie.
Świeca "czorna" więc użyczam Grzegorzowi moje zapasy i gonimy kolegów.
Skończyły się szutry, droga zmieniła się na betonową a potem na asfaltową zatem można nieco podgonić a i maszyny mniej się grzeją.


 

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #86 dnia: Wrzesień 16, 2016, 02:49:09 pm »
Doganiamy kolegów przed witaczem powiatu czy gminy i razem wjeżdżamy to tego miasteczka Moldova Sulita https://goo.gl/maps/Cx49FDA5XvL2.
Tutaj niestety kolejny postój spowodowany zakopconą świecą w grześkowym Awo.
Regulacja pływaka na mniejszy poziom i składu mieszanki wolnych obrotów i jest nieco lepiej.
Grzegorz jedzie na chinolskiej podróbce Pegaza, który mi kiedyś wypożyczył i pojechałem
na nim w Bory Tucholskie na nasze forumowe spotkanie. Wtedy spisywał się dość dobrze
i ani razu nie musiałem zaglądać do gaźnika ani świecy. Był nowszy ;)
Podczas tego wyjazdu prawdopodobnie zaczął puszczać na zaworku pływaka.
Wyregulowany więc odbijamy w boczną drogę 87 i znów jedziemy w góry https://goo.gl/maps/57cjFM61yQK2
Trafiamy na dość stromy podjazd, pierwsza załoga staje okrakiem więc bawimy się w kolejarstwo ;)
Każdy czeka aż poprzedzający się wtoczy...
https://www.youtube.com/watch?v=Lmv1vA5LgGc&feature=youtu.be
https://www.youtube.com/watch?v=grdedu_x_R4&feature=youtu.be
https://www.youtube.com/watch?v=c1vtS-WkB0Y&feature=youtu.be
https://www.youtube.com/watch?v=kc0npHTLgUE&feature=youtu.be
https://www.youtube.com/watch?v=wf1HwerSsMQ&feature=youtu.be
« Ostatnia zmiana: Październik 17, 2016, 01:40:43 pm wysłana przez LukS »

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #87 dnia: Wrzesień 16, 2016, 03:00:24 pm »
Najbardziej jednak odpowiadały mi zjazdy (i mniemam, że również kolegom).
Kiedy tylko było wystarczająco stromo nawet oporni w końcu gasili motor i toczyliśmy się "po cichu" na biegu jałowym.
https://www.youtube.com/watch?v=ROBY9f_PDXc
https://www.youtube.com/watch?v=e7qbtdTP8uk&feature=youtu.be
To "po cichu" znaczy, że przy muzyce skrzypienia, trzaskania i stukania wszystkiego co tylko w weteranach może wydawać takie dźwięki :D
Szum powietrza w uszach i chłodzący zefirek....upojenie.
Hamulce cały czas w działaniu i pogotowiu.
Każdy uskuteczniał jazdę raz na jednym a za chwilę na drugim i tak na zmianę aby ich nie przegrzać i spalić okładzin.
Co chwila można natknąć się na obiekty drewnianej architektury. Tego jest tam zatrzęsienie.
Jednak sztuka kamienna objawiła nam się tylko raz ;)
« Ostatnia zmiana: Październik 17, 2016, 01:41:28 pm wysłana przez LukS »

Offline sona46

  • Mistrz
  • ****
  • Wiadomości: 1841
  • Karma: +2/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #88 dnia: Wrzesień 18, 2016, 11:53:26 am »
Łukasz,napisz trochę o sprawach technicznych,zawsze się zastanawiałem jakie nastawy robiliście dla gaźników jeżdżąc w tak trudnych warunkach,temperatury,ciśnienie,pyrkolenie na 1,2 biegu,jakie świece,na jakich gaźnikach jeździliście na awo,zubażając bardzo skład jak z odpalaniem od rana,a zwłaszcza jak był zagrzany.

Offline LukS

  • Moderator
  • Mistrz
  • *****
  • Wiadomości: 2175
  • Karma: +1/-1
Odp: Rumunia 2016 - Awokami i zaprzęgami w Karpaty
« Odpowiedź #89 dnia: Wrzesień 19, 2016, 07:50:40 am »
Nastawy w gaźniku moim standardowe jak w PEGAZ 26 ;)
To jest 1 z chyba 4-ech jaki jeszcze chodzi normalnie i nie jest jeszcze nadmiernie zużyty.
Trzyma wolne i daje się regulować - dysza chyba 45.
Główna to bodajże 110 ale może być i 140.
Nie pamiętam już co jest wsadzone.Ustawiałem go z 2 sezony temu.
Iglica przypuszczam, że na środkowym zapięciu czyli 3/5 rowków.
Ma zadławienie na gwałtowne dodanie gazu - standard.
Jeździ ale nie kuszę losu i nie grzebię ;)

Jedyne co to w trakcie pyrkolenia zubożyłem nieco mieszankę bo świeca
nie była już kawa z mlekiem jak przy jeździe asfaltowej przy domu.
W grupie zaprzęgowe asfaltowej prędkości przelotowe były 60-65 w porywach 70km/h.
Zdarzało się oczywiście i szybciej ale to były epizody na prostych i poziomych drogach.
Tak więc po tym nastawie poprawił się kolor na izolatorze na jaśniejszy.
Spalanie "asfaltowe" ok. 4,25-4,5 l/100km. Oleju nie dolewałem przez ok. 1000km.
Przed wyjazdem było nieco nad stan i ubyło około setki.
Rano odpalenie z podlaniem ale bez przelewania.
Czasem zaskoczył od pierwszego a czasem po drugim. Rzadko trzeba było kopać trzeci raz.
Jak się motocykle zagrzały to zwykle najszybciej eMka.
Paliwo odparowywało, robiło się ubogo i jeszcze bardziej się grzała aż w końcu słabła.
Wtedy studzenie i ponowne odpalanie. U mnie nie nastręczały problemów.
Pomiędzy głowicą a gaźnikiem mam przekładkę z tekstolitu - pomaga.
Tak zwany wśród forumowiczów  "test Cykora" (slina na palec i dotykanie karteru z prawej strony
pod cylindrem) w górach miał zwykle ten sam skutek: psssst. Ku...ko gorący, bardzo gorący albo gorący.
Świeca Iskra 70 lub 75. Inne o podobnej ciepłocie. Mam też chyba 80-tkę.

Naprawdę w końcu trafiłem na przyzwoitego Pegaza.
Cudów na nim nie ma ale pozwala napierać. Pozostałych nie chce mi się teraz nawet ruszać.
Miałbym czasu wolnego to bym się może nimi zajął.
« Ostatnia zmiana: Wrzesień 19, 2016, 07:53:38 am wysłana przez LukS »