Cześć Braci Simsonowej.
Jestem ze Słupska i w latach młodzieńczych AWO był jednym z bardziej dostępnych ,a na pewno najprostszym konstrukcyjnie czterosuwem. A co najważniejsze można go było wytargać z jakiejś szopy za przysłowiowe pół litra. Łezka sie w oku kręci za tamtymi realiami cenowymi. W tym czasie miałem równocześnie trzy motocykle Nortona Jubille 250 i Awo . Oba z tego samego rocznika 59. Oraz R-35 z 1939. . Jakiekolwiek nowocześniejsze konstrukcje zza żelaznej kurtyny były praktycznie nieosiągalne z racji kursu walut. Motocykle na których jeździliśmy nie grzeszyły zbytkiem mocy i może dlatego udało się przeżyć lata młodzieńczego szaleństwa .
Niedawno na strychu w pewnej leśniczówce odkryłem furę części do Awo ,serce mocniej zabiło i wyjechałem cięższy o sporo kilogramów , za to z pustym portfelem. Widać tak miało być ,że historia zatacza koło. Teraz przyjdzie mozolnie pokompletować ten złom i odbudować choć jeden egzemplarz, ale tym razem dla siebie i jako obiekt sentymentalny.
Dobrze ,że w dzisiejszych czasach jest tak szybka wymiana informacji i tylu producentów podzespołów ,ze uzyskanie oczekiwanego efektu , to tylko kwestia czasu i kasy. Pozdrawiam całą załogę forum i do zobaczenia na trasie . To co mamy pod powiekami , tego nam nikt nie zabierze.
Znalazłem jakaś starą fotkę z roku 1985 . Niestety wtedy była taka moda na Easy Rider.
Pozdrawiam Saqva