AWO Forum
Inne => Nasze podróże => Wątek zaczęty przez: Marek Krupa w Sierpnia 10, 2021, 09:23:31 pm
-
Po rocznej blokadzie finalizujemy wypad do Rumunii. Wyjazd rano 17. 08.2021. Ze względu na nasze dzieci, wnuki, żony , przyjaciółki i chmulce w naszych kochaniutkich Turistach, jedziemy na nowszych modelach. Może zdążymy przed przepowiadanymi szlabanami.
-
Powodzenia i zazdroszczę Ci.
Byłem tam parę lat temu na 4 kołach i muszę powtórzyć trasę na moto.
W Rumunii warto też zahaczyć o Maramuresz.
-
Jedni znajomi byli w lipcu - żadnych przeszkód formalno-papierowych.
Uważajcie na siebie.
Właśnie w Pn zginął mój znajomy, rozjechany przez pijanego Rumuna,
któremu się tor jazdy na krętej drodze zacieśnił. :'(
-
Może i ja kiedyś nabędę odwagi aby tą trasę pokonać, chociażby na czterech kołach. Trzymam kciuki!
-
Urwania po szprysze choć
-
Jedziemy z Łukaszem. Zacząłem pakowanie. Pod siedzeniem mam: zestaw naprawczy opon bezdętkowych, pompkę, linkę holownicza, trytytki,, klucze, regulator napięcia, pompa paliwa, moduł zapłonowy i cewka zapłonowa. Napchane na maksa. Zostały jeszcze 3 kufry.
-
powodzenia i dobrej zabawy życzę :)
ps. może kiedyś ....
-
Mega kraj. Polecam Tranalpinę - przejechaliśmy na początku czerwca na współczesnych motocyklach.
Wtedy była jeszcze zamknięta i bez Januszy w autach.
Do tego Transfogarska i motocyklowy orgazm gwarantowany ;)
-
Podpaleni jesteśmy ostro, dzisiaj zrobiłem przed wyjazdem ostatnie 200km. Pod siedzenie wcisnąłem jeszcze zapasowe linki i wężyk do spuszczania paliwa. Pierwszy postój planujemy w Hajduszoboszlo.
-
Zostały jeszcze 3 kufry.
Akurat Awo się zmieści ! :P
-
Dzisiaj spotkałem znajomą, która właśnie przyleciała z Tirany, zrobiła zakupy, pożyczyła przyczepkę i jedzie ponownie do Albanii po piękne niezapalające r 1200. Radocha musiała być ogromna. Najlepiej wyglądali w samolocie w tych motocyklowych kombinezonach.
-
Wczoraj w ciągłym deszczu dojechaliśmy do Madaras w Rumunii, robiąc 700 km. Ciężko było z nocnym poszukiwaniem spania. Teraz jesteśmy w Sybin. Kolejne pół dnia padał des,cz. W Sybinie na starym mieście jedliśmy obiad w restauracji w której stał AWO Sport 15,5 KM..
-
Wyobraźcie sobie, że jest taki kraj w którym w krzakach nie na niebieskich, a na 30 można chyba i 100...
-
WSK-owcy przy każdym tankowaniu paliwa,tankowali dobrze nachmielone. Rozbijali namioty gdzie im sie podobało. Ale w bułgarii nie było tał fajnie.
-
Jak tam postępy?
-
Po przejechaniu Transfogarskiej jest camping z barem, w którym nocowała stara ekipa Top Gear.
Polecam też monastyr w Curtea de Arges. Dobre wino mszalne tam można kupić ;D
-
Wczoraj ok godz. 23 dotarliśmy do motelu koło Dukli. Z domu opiszę całą wyprawę
-
Nie opisywałem, bo ciągle jazda.
-
Już w domu. Doznania odlotowe.Trasę Trsnsfogarską należy przejechać osobiście. Foty nie oddają tego co widać. Z Łukaszem mieliśmy szczęście do pogody, która często jest kapryśna. Zacznę od największego zaskoczenia. Przy drodze zjeżdżając z Trasy Transfogarskiej spotkaliśmy misia.
-
Pierwszego dnia w deszczu po 700 km dojechaliśmy do Oradea. W nocy szukaliśmy noclegu. Jakaś zapytana pokierowała nas na zachód. Ostatecznie w 4 miejscu Słowaczka z za baru zlitowała się nad nami i dała nam pokój. Takiego " wypasu" 3 gwiazdkowego chyba nigdy w życiu nie widziałem.
-
Ostatnia fota, to art. w gazecie dotyczący Junaka V2, który Łukasz osobiście "dotykał".
-
W Rumunii zaskoczyły nas problemy językowe i z rezerwacją hoteli przez znany portal "b". Po rezerwacji okazywało się ,że zwyczajnie nie ma miejsc. Łukasz nawet wymalował do nich protest.
-
Kolejne foty . W Sibin ku naszemu zaskoczeniu w restauracji stał AWO Sport 15 5 Mk.
-
Misio pewnie nie pierwszy raz na trasie był widziany i może mieć swoje imię.
-
Jadąc od Oradea przed Deva w górach zaskoczył nas rozmach prac drogowych. Solidna robota. Zawijasy super, szeroko, wyprofilowanie, ale np. na drodze pracownik z tyczką czy samochód ciężarowy.
-
W Deva jest fajny zabytkowy deptak .W drodze powrotnej spaliśmy tu w Villa Diana. Duży lokal położony przy głównej drodze, przyzwoity standard i możliwość dogadania się. Nad miastem, na ogromnym wzgórzu widnieją ruiny zamku. Można tam dostać się tylko kolejką do której była też kolejka i to jaka.
-
Sybin to kolejny etap. Dotarliśmy tam z Deva po 130 km autostradowego pomykania. Miasto piękne, stare i czekające na remonty. Tutaj w restauracji z AWO zjedliśmy pyszne omlety. Kolejny problem z poszukiwaniem noclegu. Wielki brat "b" nawala. Deszcz nas zalewa, a my jeździmy od jednego do drugiego adresu. Wreszcie się udało i mówiono po niemiecku. To mokre g... padało jeszcze całą noc. Następnego dnia mieliśmy zdobyć Trasę Transfogarską, ale to ma sens tylko przy ładnej pogodzie, a na poziomie 2000 m n.p.m bywa różnie. Następnego dnia na niebie były chmury. Po analizie różnych prognoz doszliśmy do wniosku, że idzie na lepsze. Wyjechaliśmy późno, bo o godz. 10.
-
Teraz mała przerwa, bo w ramach ćwiczenia kości po powrocie, mały wyskok na Brevie do Sandomierza.
-
Trasfogarską pokonywaliśmy, zgodnie z sugestiami znawców, od północy. Doznania widokowe są odlotowe. Uniesienia psuje tylko słaba nawierzchnia .
-
Kolejne
-
Dalej
-
Na zjeździe były osiołki i dokarmianie psiaków
-
Zastanawiam się jak pikawa na tych wysokościach działa po małej czarnej?
-
Dalej
-
Awo da radę po tych górkach na szybkiej przekładni?
-
Na postoju podjechał do nas Niemiec, który w drewnianej skrzynce wiózł psa.
-
Podczas zjazdu była jeszcze nieposłuszna owca stojąca na środku drogi. To może nawet był Baran chcący się z kimś tryknąć. Przy zaporze ( 160 m) na rzece Ardżesz było dużo turystów i prawie zakorkowana droga. Na naszych oczach jakiś lokalny buc w dużym i czarnym suwie zahaczył o czyjś zderzak. Łukasz błyskawicznie do niego doskoczył pokazując mu na uszkodzenie i główkę. Szybko
również znalazł się właściciel uszkodzonego samochodu . Zdenerwowało nas również, to że na skalę była ogromna reklama Cersitu.
-
Fajnie, fajnie. Pogratulować, że objechane w końcu.
Trzeba było Awo 15,5KM odpalić i nim na serpentyny, agrafki :P
Zdjęcia w b.dużym formacie.
Źle to się ogląda bo wyrzuca poza ekran.
Wypada zmniejszyć i wstawić również te mniejsze bo są po 2 więc kolejne 2 da radę.
Marek ze Słupska polecił kiedyś Mihov Image Resizer co tez czynię, bo obrabiam i jest b.intuicyjny w obsłudze.
-
Awo da radę po tych górkach na szybkiej przekładni?
Ale po co na szybko jak i tak na 1 i 2 biegu wjedziesz delektując się krajobrazem ::)
-
Foty wysyłam z tel.na którym nie mogę nic więcej instalować. Oglądając wcześniej fotki i filmiki wydawało mi się że dalibyśmy radę. Rzeczywistość okazała się bardziej wymagająca. Praktycznie na każdym zakręcie redukowałem do 1 biegu, a w pewnym momencie tarcza hamulcowa była fioletowa. W tak ciężkich warunkach jest też ważne cieczowe chłodzenie silnika.
-
W klasykach bez chłodzenia cieczą ważne są częstsze postoje, wymiana oleju na trasie i gaszenie silnika na zjazdach z przepłukiwaniem Euro bez 5
czyli mieszanka wlatuje i wylatuje w stanie niezmienionym. Maneta opór i silnik zaraz chłodniejszy. ;D
Foty wysyłam z tel.na którym nie mogę nic więcej instalować.
OK. Jednorazowe wsparcie.
Seria drugich fotek jest zmniejszona.
Dostanę "napifko" kierowniku ? ;D
-
W Rumunii piliśmy Ursusa. Później dowiedzieliśmy się co to znaczy.
-
To prośba do admina o wywalenie tych ciężkich cegieł. Przy zaporze chcieliśmy dać w prawo do tunelu, ale okazało się, że droga za tunelem jest trochę przysypana kamieniami z osuwiska. Pojechaliśmy więc prosto, na południe prawie do samej Pitesti dalej przez Ramnicu Valcea wróciliśmy do Sibin. Postawienie na tą względnie główną drogę było ogromnym problemem, bo ok. 150 km był jeden wielki TIR korek. To dało nam strasznie w kość.
-
więc i ja dorzucę kilka ładnych fotek
-
z trasy transforgarskiej
-
cd
-
może jeszcze raz spotkanie z misiem ;D
-
Muszę przyznać, że moja VFR-ka spisała się rewelacyjnie, jest to motocykl niezwykle interesujący zarówno w kontekście rozwiązań konstrukcyjnych jak również parametrów i osiągów; najważniejsze dla mnie to dyfer, a nie jakieś tam łańcuchy ale również ciekawy silnik; 129 KM wydaje się być sporym nadmiarem mocy. Poczułem się spełniony pokonując każdy jeden z tych ostrych i stromych zakrętów. Ów motocykl jest niezwykle intrygującym pojazdem; usiłowałem nawet złożyć się mocniej niż wymagał tego "winkiel" lecz maszyna nie chciała dopuścić do takiego stanu rzeczy niejako powracając do właściwego kąta nachylenia względem jezdni. Prócz tego motocykl niezawodny (w załączeniu fotka z licznika jakiejś VFR 1200) i oszczędny - spalanie na poziomie 5 l/100 km. Śmiało mogę zarekomendować każdemu ;D
-
Warunki noclegowe były nazwijmy to zróżnicowane ::) trzy gwiazdki nie koniecznie odzwierciedlają "naszych" trzech gwiazdek 8)
nawet trasę łatwiej zaplanować w większej przestrzeni ;D ;D ;D
-
Muszę trochę objaśnić Łukasza foty. Dzięki jego kuchence mogliśmy zajadać się pysznymi, gorącymi zupkami i kubkami. Wyczaiłem, że dobrym mieszadełkiem mogą być polskie kabanosy. Ponieważ zawsze w celu redukcji bagażu wożę z sobą tylko 2 dodatkowe zmiany bielizny, czasami mam problem z suszeniem tej upranej. Ale można np. jajeczne nosidełko rozłożyć na samej górze, na laminowanej mapie. Motocykle pokonały trasę bezawaryjnie, jednak mam kilka uwag. W NTV najuciążliwsze na stromych zjazdach było miękkie przednie zawieszenie. Siadający przód dawał mało przyjemne doznania, trochę sprawę poprawiało jednoczesne hamowanie tyłem i przodem. Na autostradzie okazało się, że stara NTV jest dobrze opracowana pod względem aerodynamicznym i bez zmęczenia, w sposób ciągły mogę jechać z prędkością 150 km/h, podczas gdy Łukasz na swojej super maszynie mógł pędzić ok. 120, bo powyżej szyba latała mu przed nosem, wiało po rękach i hałas męczył. Jednak jego maszyna idealnie kładła się na zakrętach i gdy ja zapinałem 1 on miał 2. I jeszcze dwie zalety NTV. Pierwsza, to dzięki opływowym kształtów kufrów, mała wrażliwość na wiatr boczny. Druga, to kufry na uszczelkach, dzięki czemu ich zawartość ciągle była sucha
-
Przed wyjazdem uznałem, że jazda w stroju tekstylnym znanej marki BUS.. w przedziale temperatur od 10 do 35 st.C i w deszczu będzie bardzo ciężka, dlatego założyłem stare skóry. Miałem tylko problem z luźnym kołnierzem (nie stójka) romaneski dlatego cała kominiarka była na szyi . Łukasz miał jednolity, gumowy kombinezon przeciwdeszczowy i mokre miał tylko buty. Ja miałem 6 częściowy, który podczas jazdy po deszczu pozwalał na ściągnięcie góry, jednak po jeździe cały dzień w deszczu, zaczął przemakać. Okazało się równię, że drugą rękawicę musi zakładać mi Łukasz, bo przy tej ciasnocie dziadek nie dawał rady. Młodzianowi muszę również podziękować za kierunkoprzypominanie. W NTV kontrolki na słońcu ledwo widać, więc czasami sobie migałem...
-
Ponieważ zawsze w celu redukcji bagażu wożę z sobą tylko 2 dodatkowe zmiany bielizny, czasami mam problem z suszeniem tej upranej.
Ktoś mi niedawno objaśnił, że jedną bieliznę można używać aż 4 dni ! ::) :
1. Normalna strona
2. Odwrotna strona
3. Na lewo
4. Na prawo
-
Inną sprawą jest smrodek kombinezonu tekstylnego. U mnie te wszystkie membrany szybko i ostro capią, a w przypadku stroju skórzanego jest spoko.
-
Ponieważ zawsze w celu redukcji bagażu wożę z sobą tylko 2 dodatkowe zmiany bielizny, czasami mam problem z suszeniem tej upranej.
Ktoś mi niedawno objaśnił, że jedną bieliznę można używać aż 4 dni ! ::) :
1. Normalna strona
2. Odwrotna strona
3. Na lewo
4. Na prawo
Panowie, o gaciach się ne mówi tylko się je nosi
-
Pojawił się jeszcze jeden dziwny problem. Żeby pod deszczówką występowały jakieś powietrzne przepływy, miałem rozsunięte zasuwaki na dole spodni i luźne buty. Było fajnie, ale po ściągnięciu kombinezonu okazało się, że na prawej nodze mam otarcie z pęcherzem ropnym. Niestety do tego luzactwa należało założyć wysokie skarpety., a takich nie zabrałam z oczywistego powodu. Na całe szczęście w podręcznej apteczne miałam antycividowy spirytus 70% to noga też coś dostała i za dwa dni było po problemie.
-
Należy również dodać, że na Trasie Transalpinie prowadzącej po szczytach gór, położony jest nowy, solidny asfalt. Jednak jej walory widokowe są słabe.
-
Asfalt na Transalpina ma około 10 lat jak nie mniej.
Szczęśliwcy Ci, którzy zdążyli na starą drogę
-
A co tam, jutro śmigam na zlot Moto Guzzi do Serpelic koło Siemiatycz.
-
Samochodem?
-
Brevą mimo, że na tym biegunie zimna było 14 max 16 st.C i jeszcze padał deszcz.
-
Jak miałem Hondę CX500, to grzałem sobie kolana o głowice. Jak to w Brevie wygląda?
-
Super, to motór dla dziadków. Szkoda, że nie grzeje bioder i czegusik...
-
Czy może klubowiczom chodzą po głowie jakieś wycieczkowe pomysły?