W zeszłym roku kupiłem awo-s w totalnej agonii,ale był dowód a w nim skreślony nr.nadwozia i adnotacja że wymieniono ramę na inną,rama nie posiadała nr.bo takie można było nabyć w polmozbytach i w tamtych czasach był to element wymienny, diagnosta nabił nowy nr.ramy z boku pod siedzeniem,nr.był dowolnie wymyślony pewnie przez diagnostę i składał się z cyfr i liter.Przy kupnie dostałem również pierwszą oryginalną ramę z właściwym numerem i kazałem na umowie kupna zrobić adnotację,że taką ramę i o takich nr.otrzymałem.Ramę ktoś wymienił ze znanych powodów(pęknięcia w newralgicznych miejscach).Nie będę pisał już o perypetiach związanych z uzupełnianiem dokumentacji bo moto było po nieżyjącej osobie a było kilku spadkobierców.Wiedziałem że rejestracja na nową ramę będzie bezproblemowa,ale jak ty mieć moto z nabitym nr.z boku i wyssanym z palca.Więc zaczynając remont przywróciłem pierwszą ramę do użytku i złożyłem całość do niej.No i teraz zaczęły się schody,pierwszy diagnosta do przeglądu,stwierdził że nie ma już powrotu do starej ramy i jak wrócę do tej przebitej to on zrobi przegląd.Pojechałem do naczelnika wydziału komunikacji w celu omówienia sprawy i naczelnik stwierdził że diagnosta powinien wiedzieć jakie są przepisy i co można a czego nie można.Nie odpuszczając sprawy pojechaliśmy z moto do innego diagnosty,a ten stwierdził że wystawi mi przegląd ze stanem jaki jest rzeczywisty,ale on nie daje żadnej pewności że wydział komunikacji przyjmie te nowe dane bo będą one niezgodne z danymi z dowodu,więc na dokładkę kazałem mu wpisać typ motoru jako awo 425 S a nie simson 250 jak figurowało w starym dowodzie.Mając już przegląd jak chciałem i komplet pozostałych dokumentów wysłałem żonę do urzędu(zawsze ą wysyłam bo wiadomo jak pewne porzekadło mówi

),przepychanki w urzędzie trwały ponad godz.,nad dokumentami debatowały wszystkie panie z okienek,wraz z Panem Naczelnikiem i wreszcie zapadła decyzja o wydaniu dowodu i tablic,a na koniec jeszcze Pani z okienka zapytała czy chcemy nr.rejestracyjny z cyframi 58,bo fajnie by się zgadzało z rocznikiem motoru i to już było dopełnienie szczęścia.