To,se pojeździłem,od wczoraj już mnie nosiło,no i od rana godz 9 wyjazd awo kierunek obojętny

,po niecałe 20km dostrzegłem w lusterku jakieś fruwające elementy i hamujące z tyłu samochody,hamowanie i już dostrzegłem brak aku na półce i rozerwaną instalację,zbieram z drogi puszkę,dwa aku żelowe o dziwo wszystko wygląda ok,brak dekla puszki który znajduję 2km wcześniej,brakuje tylko opaski :Powracam z powrotem do domu bez świateł tą samą drogą,zaczyna mocno padać,ale z podniesioną szybą wypatruję po drodze obejmy,dojeżdzam do domu a pod samym garażem leży niewzruszona

; tydzień wcześniej ładowałem aku i nie zakręciłem śruby myśląc że w tym roku już nie pojeżdżę
